Ach, rozpraszacze…

Cześć! Być może zdarzyło Ci się zastanawiać nad tym, jak wiele rzeczy musisz jeszcze dzisiaj zrobić. Sprzątanie, gotowanie, prasowanie, napisanie (tego artykułu :)), odrabianie zaległych zadań domowych i wiele, wiele innych… Dlaczego dzień ma tylko 24 godziny? I dlaczego nie udaje mi się zrobić tego, co tak bardzo chcę (i muszę) zrobić?

Na to pytanie nie istnieje niestety jednoznaczna odpowiedź. W naszym otoczeniu mamy wiele tzw.
dystraktorów. Dystraktory to wszystko, co nas dekoncentruje, rozprasza.
Może to być cokolwiek – od ciągłych powiadomień w social mediach, przez oczekiwanie na dostarczenie paczki, aż po płaczące dziecko u sąsiadów za ścianą. Zła wiadomość jest taka, że części z nich nie da się tak po prostu wyeliminować, dobra – że w większości przypadków jest to możliwe. Przygotowałam listę kilku najczęstszych przyczyn naszego rozproszenia razem z pomysłem na to, w jaki
sposób można się ich pozbyć.

Dystraktor #1 – Social Media

Wróg i sprzymierzeniec jednocześnie. Największy plus i najgorsza zmora naszych czasów. Kto z nas nie ma
konta na Facebooku, Instagramie, Twitterze czy jakiejkolwiek platformie podobnego rodzaju, niech pierwszy
rzuci kamieniem. Sama korzystam z kilku i często łapię się na tym, jak bezmyślnie przeglądam wszystkie
posty po kolei na tablicy na Facebooku czy story znajomych na Instagramie. W moim przypadku zazwyczaj
wynika to z nudy lub niechęci do zabrania się do prac, które przewidziałam sobie na dany dzień.
Nie zrozumcie mnie źle – nie ma nic złego w tym, że chcemy być na bieżąco z wydarzeniami z życia naszych
znajomych czy informacjami ze świata. Dużo gorzej, jeżeli taka aktywność zabiera nam większość czasu w
ciągu dnia – kiedy zamiast pracować, przeglądamy Facebooka czy zamiast uczyć się na studia, oglądamy
zdjęcia na Instagramie.
W jaki sposób poradzić sobie z przemożną chęcią sprawdzenia czternaście razy dziennie, co słychać u innych
osób w social mediach?
Rada, którą sama stosuję, jest zarazem łatwa i trudna: Być zajętym. Znajdź coś, co zajmie Cię bardziej. Jeżeli
pracujesz, wycisz telefon i odłóż go daleko od siebie, żeby nie móc co chwilę po niego sięgać. Jeżeli się
uczysz, wybierz przedmiot, który interesuje Cię na tyle, żeby nie myśleć o telefonie. Jeśli powinnaś sprzątać,
włącz muzykę lub dobrego audiobooka… i po prostu sprzątaj. 🙂
Dobrym pomysłem jest również weekendowy całkowity detoks od telefonu. Jeżeli nie musisz załatwiać nic
pilnego, zostajesz w domu – wyłącz telefon i odkryj, jak wiele czasu masz na różne zajęcia. W końcu możesz
przeczytać zaległą książkę, uporządkować ubrania, porozmawiać z domownikami.

Dystraktor #2 – Chaos w głowie

Wpada Ci do głowy coś, co musisz zrobić. Teraz. Było kiedyś takie powiedzenie: „a co, pali się?”. Każda
Twoja nowa myśl, nowy pomysł sprawia, że natychmiast zapominasz o tym, co robisz teraz. Akurat w moim
przypadku ciężko jest z tym walczyć. Na biurku mam rozłożone książki językowe, haft diamentowy,
komputer… Jedno lepsze od drugiego, i najlepiej zająć się wszystkim na raz. Niestety, chociaż można na
przykład jeść i czytać, to równoczesne pracowanie, czytanie, oglądanie nowego serialu i odrabianie zadań jest
niemożliwe.
Rozwiązaniem tego problemu może być lista zadań. Zapisujemy to, co musimy zrobić, i skreślamy rzeczy
zrobione. Prasowanie, tłumaczenie, zadanie z rosyjskiego, serial. Był taki moment w moim życiu, że byłam tak

zabiegana, że musiałam zapisywać sobie czynności w rodzaju mycia włosów czy gotowania obiadu. Niemniej
jednak, ta lista zawsze działała. Dobrze jest wypisać wszystkie rzeczy do zrobienia w kolejności numerycznej
– a każdy nowy pomysł dopisywać na końcu.

Dystraktor #3 – Bałagan w pokoju

Która z nas tego nie zna? Książka tu, skarpetki tam. Plecak na środku podłogi. Myślę, że w pewnym
momencie życia każda z nas przeszła przez etap, gdzie sprzątanie nie było jej największym hobby. Nawet,
jeżeli jesteśmy fankami tzw. twórczego nieładu, dobrze jest znaleźć miejsce dla każdej rzeczy w swoim
otoczeniu. W myśl zasady „co z oczu, to z serca” – jeżeli nie będziemy widzieć rzeczy, które nas rozpraszają,
nie będziemy o nich myśleć. I nie będzie nas kusić, żeby zajmować się czymś innym, kiedy musimy się uczyć
lub pracować.
To oczywiście bardzo krótka lista i tak jak wspomniałam na początku, powodów rozproszenia może być
wiele. Czasem mimo najszczerszych chęci nie będziemy w stanie wyeliminować naszych dystraktorów. Warto
jednak spróbować i zobaczyć, jak wiele mamy czasu, który można spędzić na czymś dobrym – na spotkaniach
z przyjaciółmi, na gotowaniu nowej potrawy, na nabyciu nowej umiejętności. Czasem wystarczy zrezygnować
lub ograniczyć jeden czynnik, żeby odkryć, jak długi potrafi być dzień.
Życzę wam powodzenia w wydłużaniu waszych!
Karolina

 

Drogi Czytelniku! Dziękujemy, że do nas zagladasz:) Pomóż nam rozwijać to dzieło.

Wspieram

Tagi związane z artykułem
, , , , ,
Napisane przez
Więcej od Karolina Kozłowska

Studia za granicą – czy to dobra opcja dla Ciebie?

Cześć! Kilka tygodni temu przeprowadziłam się z powrotem do Portugalii. Mieszkałam tu już wcześniej...
Czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.