Anielska muzyka

Odkąd tylko pamiętam, muzyka pełni w moim życiu niezwykle ważną rolę. Od 7 roku życia przez 5 lat uczyłam się grać na pianinie. Później, przez 4 lata spełniałam dziecięce marzenie o grze na skrzypcach, które zrealizowałam w szkole muzycznej. W okresie dojrzewania, choć porzuciłam instrumenty, nie porzuciłam muzyki jako takiej. Większość wolnego czasu spędzałam na jej słuchaniu. Szukałam ulubionych gatunków i artystów. Muzyka była przy mnie zawsze. Była, gdy chciałam celebrować szczęśliwe momenty, ale też, gdy leczyłam pierwsze złamane serca.

W liceum, gdy moja osobowość zaczęła stanowić pewną spójną całość, znów odkryłam w sobie chęć do muzykowania. Wróciło pianino i samodzielne próby odkrywania potencjału gitary. Zaczęłam również uczęszczać na lekcje śpiewu, dzięki którym zrozumiałam, jak bardzo tego potrzebuję i jak ważny jest to dla mnie aspekt życia. Miałam jednak dużą trudność w tym, by śpiewać dla ludzi. Ogromnie wstydziłam się swojego głosu i niedostatecznych umiejętności, przez co większość koncertów dawałam w zaciszu własnego pokoju, siedząc przed komputerem, z którego leciało karaoke. Miałam pewien dylemat, bo czułam, że chcę śpiewać. Radość z tej czynności była dla mnie oczywista, jednak nie wiedziałam co począć z faktem, że śpiewanie solo jest dla mnie po prostu niekomfortowe.

Sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy około 1,5 roku temu dołączyłam do chóru w mojej parafii. Nasz chór jest skromny, ale są w nim ludzie, którzy uwielbiają razem śpiewać pieśni liturgiczne. Tam poznałam, co to znaczy być częścią takiej społeczności i przepadłam bez reszty. Byłam przeszczęśliwa.

Warsztaty muzyczno – liturgiczne

Niedługo potem w moim rodzinnym mieście organizowane były warsztaty muzyczno-liturgiczne. Gdy tylko zobaczyłam ogłoszenie, po prostu wiedziałam. Wiedziałam, że muszę tam być, choćby nie wiem co. To były moje pierwsze warsztaty. Odbywały się we wrześniu zeszłego roku, a dziś jestem dzień do drugich warsztatach i zwyczajnie nie umiem opisać tego, co dał mi udział w tym wydarzeniu. Przyznam, że nie zdarza mi się doświadczać takiego ogromu łaski z jednoczesnym oczyszczeniem, jak wtedy gdy śpiewam przepiękne pieśni liturgiczne w gronie stu osób (tyle ich było), tak mocno zaangażowanych w to wydarzenie. Dla mnie, zjawisko łączenia ludzkich głosów w taki piękne harmonie już do końca życia pozostanie niepojęte.

Dlaczego chór?

Wcześniej wspomniałam, że trudno mi było śpiewać przed ludźmi w pojedynkę. W chórze odkryłam, że to cudowne doświadczenie, ponieważ od teraz nie jestem sama. Nie jestem solistką, która ma dać popis swoich możliwości. W chórze stajemy się jednym głosem. Uczymy się współpracy. Uczymy się słuchać osoby obok nas i razem tworzymy siłę, która potrafi zburzyć niejedne mury w sercach. Na takich warsztatach wszystkie moje mury runęły z hukiem. Bardzo polecam Wam wzięcie udziału w takich warsztatach, jeśli nadarzy się okazja. Ja brałam udział w warsztatach, gdzie prowadzącymi byli: Piotr Pałka, Urszula Rogala oraz Rafał Maciejewski. To wspaniali profesjonaliści, którzy kochają muzykę liturgiczną tak bardzo, że każda chwila z nimi podczas zajęć jest niezapomniana.

https://www.youtube.com/watch?v=YaMBWOp9uiA

 

 

Tagi związane z artykułem
, , , ,
Napisane przez
Więcej od Ula Zalewska

Mój wielki rosyjski eksperyment

Nauka języków obcych od kilku lat staje się moim dużym hobby. Co...
Czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *