Cała dla Boga, czyli o życiu konsekrowanym

Ciekawe, jakie padłyby odpowiedzi na pytanie: z czym kojarzy Ci się życie konsekrowane (popularnie: zakonne)? Dla jednych byłaby to zapewne bardzo odległa, nieznana rzeczywistość: gdzieś tam widzieli habity i to wszystko. Dla innych, mogłyby to być ponure postaci snujące się po ciemnych korytarzach zawilgotniałych i zimnych klasztorów, uprzykrzające na wszelkie sposoby życie sobie i innym, i nazywające to ascezą zjednującą im przychylność Boga. Dla jeszcze innych, mogłaby to być druga skrajność: aniołowie w ludzkich ciałach, zawsze doskonali, mili, niewiele mający wspólnego z ziemskim życiem zwykłych śmiertelników. A w rzeczywistości?

A to są przecież normalni ludzie

W rzeczywistości są to normalni ludzie, ze swymi zaletami i wadami, ze słabymi i mocnymi stronami, z dobrymi i złymi dniami, z sympatycznymi i nie nawykami, ze swymi upodobaniami i gustami, ze swymi charakterami i wartościowaniem wyniesionym z domu, no i tak dalej. Wejście do klasztoru i założenie habitu tego nie zmienia. A szkoda, sama na to naiwnie liczyłam swego czasu. Życie w zakonie też wcale nie jest aż tak różne od życia każdego innego człowieka, jak się wielu wydaje: normalni ludzie, to i normalne życie z jego radościami i bólami. A jednak inne.

Na czym polega inność tego życia?

Ta inność wyraża się w tym jednym, dziwnym słowie: konsekrowani. Oznacza ono całkowite oddanie, inne nawet niż w małżeństwie, bo każdy wymiar życia człowieka jest doskonale złączony z Bogiem. To szczególna bliskość, wielki dar, ale też odpowiedzialność, bo każdy grzech takiej osoby ma inne znaczenie, jest „mocniejszy”, jak bardziej boli nas krzywda wyrządzona przez bliskich. Ale w pierwszym rzędzie jest to dar, dar nieskończony, bo jest to bliskość z Nieskończonym. Jest ona faktem, choć nie zawsze odczuwalna, nie zawsze doświadczana nawet. Wszystko zależy od otwartości osoby na ten dar, od gotowości jej przyjęcia, od tego, czy pozwoli się ona Bogu kształtować. Wszelkie Reguły, zewnętrzne formy życia mają to ułatwić, ale nie wystarczą, natomiast jest źle, kiedy wręcz przeszkadzają (to Pan Jezus czasem wytykał faryzeuszom). Nawet samo skrupulatne przestrzeganie ślubów nie dokona przemiany ludzkiego serca. A o to właśnie chodzi. Konsekracja nie jest czymś statycznym, jest darem twórczym, działaniem Boga w duszy. Bo tylko On może upodobnić człowieka do Siebie. I bardzo chce to zrobić. Tylko czy chcę ja? Czy nie stawiam oporu temu darowi?

Często jest to strach przed nowym, zmianą. Nie dokona się to bez wyrzeczeń, choć też nie one są w centrum i nie one stanowią istotę. Ani nie dokonuje się tylko przez wyrzeczenia, jak to czasem się wydaje. Przez radości również. Natomiast na pewno jest to niemożliwe bez zgody na przekraczanie siebie. Nie jest to oczywiście łatwe. Bo nikt nie powie, że łatwo jest żyć jak Jezus.

Czy więc warto?

Łatwo jest szafować sloganami, że oczywiście, bo nigdzie nie będziesz tak szczęśliwy, i tym podobnymi. I tak i nie. Będziesz i nie będziesz. Przecież Jezus miał nie tylko szczęśliwe dni w tym życiu. Czy więc warto? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba najpierw odpowiedzieć na inne. Tylko od razu ostrzegę: nie przeraź się nim, to nie bluźnierstwo. Pytanie jest proste: czy Bóg jest wart, by Mu się oddać całkowicie? I nie próbuj zasłaniać się poprawnymi formułkami. Posiedź z tym pytaniem i szukaj bardzo szczerej, własnej odpowiedzi. Bo ona podprowadzi Cię do odpowiedzi na jeszcze bardziej podstawowe pytanie: jaki jest Bóg, w którego wierzę lub nie wierzę? Bo nawet jak nie wierzysz, to jakieś wyobrażenie o Nim masz. I od odpowiedzi na to pytanie zależy, czy zrozumiesz, że są tacy, którzy chcą żyć w tak zupełnym oddaniu się Mu. Jeśli będzie pozytywna, to w zasadzie wszystko wiesz, ale jeśli negatywna, to masz sporo fascynującej roboty przed sobą. I pocieszę Cię od razu: każdy ma w sobie takie obszary, w których musi być ona negatywna. Większe lub mniejsze, już odkryte lub jeszcze nieznane. A to dlatego, że Boga nie znamy, mamy o Nim bardzo zafałszowane myślenie, które rzutuje mocno na nasze wybory i przeżywanie rzeczywistości.

Poznawanie Boga

Pierwszym więc zadaniem każdego, a najbardziej osoby konsekrowanej lub chcącej nią być, jest poznawanie Boga. Dopiero wtedy można mówić o prawdziwym oddawaniu siebie. Tylko prawdziwemu Bogu mogę otworzyć moje serce, mogę powierzyć siebie oraz wszystkich i wszystko, co jest dla mnie ważne. I tylko prawdziwemu Bogu mogę oddać się tak, by mnie kształtował po swojemu. Zobacz, że tak właśnie żył Jezus: znał Ojca doskonale i dlatego mógł całkowicie się Mu oddać, aż po Ogrójec i po ten krzyk na krzyżu z otchłani bezdennego cierpienia: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha Mojego”. Ale też całe Jego ziemskie życie było doskonale konsekrowane, i to właśnie Jezus jest dla nas wzorem. Ale znów: nie tylko wzorem, to byłoby za mało. Każdy bohater może być wzorem. Tymczasem Jezus jest tym, który pokazał nam prawdziwe człowieczeństwo i który przez dzieło odkupienia na nowo połączył nas z Ojcem. Teraz jest naszą Drogą, Prawdą i Życiem. Łączność z Nim jednoczy nas z Bogiem. Dlatego tak ważna w życiu osoby konsekrowanej jest modlitwa i sakramenty oraz medytacja biblijna.

Jest to piękne życie

Jest to piękne życie, piszę to z pełną odpowiedzialnością, choć nie jest to piękno, jakie znamy z reklam: osiągane szybko, łatwo i przyjemnie. Dużo prawdziwsze. A ponieważ istotą jest właśnie bliskość z Bogiem, a nie zewnętrzne formy, to mamy mnóstwo form życia konsekrowanego. Chyba nikt nie wie, ile i jakie zakony istnieją na świecie (w Watykanie jest dokumentacja, ale raczej nikt nie zna jej całej). Są zakony habitowe czynne, siostry i bracia, których widzimy na ulicy w habitach, są zakony bezhabitowe, są instytuty świeckie, które chyba najdobitniej pokazują, że konsekracja to nie formy: żyją w świecie, pracują, mieszkają w blokach i domach sami lub we dwoje, czasem z rodziną, z której pochodzą. Często nawet najbliżsi nie wiedzą, że są konsekrowani. Są też zakony klauzurowe, które z kolei bardzo mocno pokazują, że Bóg jest wart oddania wszystkiego, a bliskość z Nim jest najwyższą wartością. Do wyboru do koloru, zupełnie dosłownie i w przenośni. A i tak jeszcze nie wyczerpane zostały możliwości sposobów życia całkowicie dla Boga. Jego miłość nieskończenie przewyższa nasze możliwości, na szczęście. A poznawanie jej i bycie z nią, zanurzonym w niej, to coś najpiękniejszego na świecie.

Tagi związane z artykułem
, , ,
Napisane przez
Więcej od s. Grażyna

Cała dla Boga, czyli o życiu konsekrowanym

Ciekawe, jakie padłyby odpowiedzi na pytanie: z czym kojarzy Ci się życie...
Czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *