Czy przyszłość straszy?

Pamiętam,  jak miałam może z 8 czy 9 lat i dziwnie „dorosłe” jak na ten wiek przemyślenia. Przemyślenia i obawy. Potrafiłam płakać długo, naprawdę rzewnie i szczerze, bo bałam się PRZYSZŁOŚCI. Tak. Kiedy zaczynałam myśleć o tym, co będzie za kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat, ogarniała mnie lekka panika. Płakałam z bezsilności. Naprawdę nie chciałam być dorosła!

Cóż… tego procesu nie da się uniknąć ( i dobrze ), więc z 9 – latki mimowolnie stałam się 19 – latką.
Moje dziecięco-przyszłościowe strachy ciągle mi towarzyszyły, w różnej formie, w różnym kształcie.
Ale jak wiele się przez te 10 lat zmieniło!

Przyszłości można się bać, jak potwora, koszmaru, tragedii.
Ale ja wolę ją widzieć jako PREZENT.

Dosyć ma dzień swojej biedy.
Mt. 6,34

Ile razy Duch Święty musiał  mi przypominać, że nie muszę się bać, martwić, planować, myśleć za dużo. Że wystarczy żebym żyła blisko Niego i wszystko będzie dobrze. Nie „dobrze” w moim ograniczonym ludzkim pojęciu. Dobrze czyli Po Jego Myśli. Czyli milion razy lepiej niż mogę sobie wyobrazić.
Często zapominam o Prawdzie i gubię się w mojej głowie. Wtedy zawsze przychodzi On i  delikatnie przyprowadza mnie z powrotem.

Tendencja do moczenia twarzy słonymi kroplami mi została.

Ale teraz płaczę już częściej nie dlatego, że się boję. Płaczę, dlatego, że nie pojmuję ogromu miłości, która mnie otacza. Miłości, która we mnie mieszka.
To ona stoi za tym, że czasem słucham ładnej melodii w połączeniu z mądrymi słowami ( popularnie  nazywanej piosenką) i przychodzą łzy . Łzy serca wypełnionego Jego pokojem.
Gorzej, kiedy to się dzieje w miejscu publicznym i głośne śpiewanie i taniec może być postrzegany jako… szaleństwo. Ale spokojnie, pracujemy nad tym z moim Tatą. Trochę odbiegając od tematu – myślę, że właśnie dlatego powstały zespoły uwielbienia. Żeby ludzie mogli oddawać Bogu chwałę publicznie tańcem i śpiewem bez przeszkód… 😂

Jestem świadoma, ile jeszcze przede mną, ile mnie czeka „niewiadomych rzeczy” .

Tylko, że perspektywa się zmieniła i najzwyczajniej w świecie się tego NIE BOJĘ.
Moje kilkadziesiąt lat życia tutaj jest tylko wycinkiem wieczności, piękną i wymagającą przygodą. Ale nie jest celem samo w sobie.

Tagi związane z artykułem
, , ,
Napisane przez
Więcej od Maria Cieciura

Mam oficjalnie dosyć

Ten tekst jest o tym, że można nie dawać rady. I już....
Czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *