Fismoll – muzyka, która otwiera serce

https://www.youtube.com/watch?v=Z2LsuTMXQzo

 
Kiedy włączam popularne stacje radiowe i słucham najnowszych piosenek, odnoszę nieodparte wrażenie, że współcześni wykonawcy mają tylko jeden przepis na „hit” – jest nim napisanie tekstu o imprezie (ewentualnie związku) i połączenie go z równie imprezową melodią. Sukces gwarantowany. W efekcie, muzyka służy głównie rozrywce i staje się płytka jak nigdy wcześniej. I nudna.

Szybko więc wyłączam radio i sięgam do mojej półki z płytami. Nie zastanawiam się zbyt długo nad wyborem wykonawcy, wiem, jakiej muzyki chcę posłuchać. Otwieram pudełko i wkładam płytę do odtwarzacza (gdyż nadal wolę tę metodę od słuchania muzyki z laptopa). Siadam w fotelu, zamykam oczy i uśmiecham się, bo wiem, że czeka mnie coś pięknego. Taka jest właśnie muzyka Fismolla, młodego wykonawcy, dla którego każdy utwór jest wewnętrzną wędrówką, do której przebycia zaprasza słuchacza.

„Muzyka jest po to, żeby uwrażliwić”

Fismoll, czyli Arkadiusz Glensk, jest 23-letnim instrumentalistą, wokalistą i kompozytorem, który rozpoczął karierę muzyczną wydaniem płyty „At Glade” w 2013 roku. Od tamtej pory ukazała się jeszcze jedna jego płyta „Box of Feathers” oraz EPka „Abandoned Stories” (obie w 2015 roku). Jak sam mówi:

Muzyka jest po to, żeby uwrażliwić

I to właśnie wrażliwość Fismolla wysuwa się na pierwszy plan, gdy tylko zabrzmią początkowe dźwięki jego utworów. Każdy z nich jest muzycznym zapisem wewnętrznych przeżyć tego wokalisty. Uwiecznia on w ten sposób chwile zachwytu, piękna, ale również samotności i tęsknoty, zapraszając słuchaczy do przeżywania ich razem z nim.

Chwila refleksji

Utwory Fismolla powstają w wyniku refleksji. Rodzą się podczas samotnych spacerów, kiedy w sercu pojawia się najwięcej pytań i jest ono najbardziej otwarte na poszukiwanie odpowiedzi. W piosence „Trifle” (z angielskiego „drobnostka”, „drobiazg”) śpiewa:

„I stand on a hill
With my eyes closed
Listening to my pounding heartbeat
I hear little things
In my blood flow
Like a quiet
Melody”

(Stoję na wzgórzu
Z zamkniętymi oczami
Wsłuchany w bicie mojego serca
Słyszę małe rzeczy
W płynącej we mnie krwi
Jak cichutka
Melodia)

https://www.youtube.com/watch?v=eRqOxxyHN28

 
To wsłuchanie się w siebie jest czymś, czego tak brakuje w naszym zabieganym świecie. Dbamy o ciało, wykształcenie, karierę, nie raz zapominając o duszy. Św. Ojciec Pio powiedział kiedyś:

Ten, kto nie rozmyśla, jest jak człowiek, który nie przegląda się w lustrze

Możemy bardzo długo nie przeglądać się w naszym duchowym lustrze. Popkultura znacznie nam to ułatwia. Jednak warto wybrać inną drogę. Wsłuchać się w swoje serce, odnaleźć w nim pragnienie piękna i dobra i za nim podążyć. Piękna muzyka może nam w tym pomóc.

Tagi związane z artykułem
, , ,
Napisane przez
Więcej od Emilia Łukaszka

Marie Zélie – kobiecość uszyta z klasą

Czy i Wam zdarzyło się odwiedzić szereg sklepów z ubraniami (zwykle „sieciówek”...
Czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *