Kiedy boli… Parę słów o cierpieniu

pixabay.com

Wakacje to nie jest najlepszy czas do pisania o cierpieniu, wiem. W lecie ból powinien się kojarzyć wyłącznie z górską wycieczką i zmęczonym ciałem, z reakcją na ogromne ilości czereśni zjedzonych na czczo prosto z drzewa, albo – w najgorszym razie – z czerwonymi plecami po błogim dniu na słonecznej plaży…

A jednak postanowiłam podsunąć Wam ten temat do refleksji właśnie teraz, w tym z reguły szczęśliwym, beztroskim i pogodnym czasie. Wakacyjny wypoczynek – czas spędzony z przyjaciółmi, podróże, długie dni i ciepłe wieczory – sprawia, że z reguły żyjemy znacznie bliżej samych siebie. To czas, kiedy łatwiej dostrzec, co jest dla nas ważne, co niesie radość i spełnienie. Łatwiej też po to sięgnąć w chwili relaksu i odprężenia niż w rutynowym zabieganiu i przemęczeniu.

Jest taka tendencja, żeby myśleć o letnim wypoczynku jak o karnawale – czystym szaleństwie. W dawnej kulturze karnawał był czasem zerwania wszystkich reguł. Miał dostarczać ludziom przyjemność przez fakt, że w tym krótkim czasie mogą sięgnąć po wszystko, co zwykle jest zakazane. Mogą na krótką chwilę zawiesić, odłożyć na bok samych siebie i stać się kimś, kim normalnie być im nie wolno – bo nie wypada, nie godzi się, nie jest moralnie albo po prostu jest to złe, poniżające czy niszczące. Średniowieczny karnawał to bezkarny czas wulgarności na ulicach, wyuzdania w obyczajach i strojach, pijaństwa, obżarstwa i lenistwa, śmiechu i zabawy sięgających poza granice smaku i zdrowego rozsądku.

A teraz zastanów się, jak myślisz o czasie swojej beztroski i wypoczynku? Czy Twoja zwyczajna codzienność jest tak trudna i męcząca, że wakacje budzą pragnienie, by „zerwać się z postronka”? W co pragniesz się rzucić – kusi Cię ekstremalne szaleństwo przekraczania granic, których odczuwasz zbyt wiele wokół, czy tęsknisz za przestrzenią, w której będziesz mogła swobodnie i w pełni wyrazić tę część siebie, którą trzymasz na co dzień w ciemnej szufladzie pod kluczem?

Jeśli już słodko lub w dzikim stylu dryfujesz po „oceanie wolnego czasu”, jak śpiewała onegdaj Kora, na chwilę przylgnij też do siebie i spójrz wstecz. Co rodzi w Tobie poczucie szczęścia? Co budzi w Tobie radość i Cię uskrzydla? Czy jest na to dość miejsca w Twojej zwyczajnej codzienności? Może teraz, kiedy wolna i wypoczęta, jesteś też silniejsza, mogłabyś podjąć decyzję o zmianie na jakieś „lepsze”? Tak, aby pokój, równowaga, beztroska i spontaniczność nie były w Twoim życiu tylko czasem karnawału – totalnego zaprzeczenia temu, jaka (zdaniem Twoim albo innych) powinnaś być. Może warto pomyśleć, co musiałoby pojawić się w Twojej codzienności (albo zniknąć!), abyś w codziennej rutynie nie zaniedbywała siebie takiej, jaką jesteś wtedy, kiedy nic nie musisz…

Zgodnie z art. 9 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt „zabrania się trzymania zwierząt domowych na uwięzi (…) lub w sposób powodujący u nich uszkodzenie ciała lub cierpienie oraz niezapewniający możliwości niezbędnego ruchu”. Na pewno znasz ten przepis. Nie traktuj siebie gorzej. To nie ma nic wspólnego z chrześcijańskim „zapominaniem o sobie”. Więcej zaś w tym braku zdrowej miłości bliźniego, jak i siebie samego. Dbaj o to, co czyni Cię niepowtarzalną, wyjątkową w oczach Boga i ludzi. Dbaj o to, co posiadasz tylko Ty, bo jest darem dla świata. Wypieranie się tego w imię obowiązków, dyscypliny czy wyrzeczenia nie jest pokorą, ale zakopywaniem talentów. Wysiłek odważnego podążania swoją drogą, znoszenia krytyki, życia pod prąd opinii wielu, walka z własnymi obawami, zniechęceniem i brakiem nadziei – to jest krzyż, który trzeba nieść, by ocalić powierzone dobro. Nie jest nim tkwienie w sytuacjach czy rolach, które nie pozwalają Ci się rozwijać w tym, co niepowtarzalne i ważne dla Twojego człowieczeństwa. Jeśli praca, nauka, relacje polegają na tym, że angażujesz w nie wszystkie swoje talenty, temperament i zaspokajasz swoje potrzeby, wówczas odpoczynek niesie satysfakcję i sprawia, że jeszcze bardziej jesteś sobą. Jeśli jednak Twoje codzienne zaangażowanie polega na tym, że czujesz się zmuszona być kimś innym niż jesteś po to, by osiągnąć cel i przysłużyć się dobru innych – nic dziwnego, że odczuwasz pokusę, by zerwać się z łańcucha i stać się spektakularnym przeciwieństwem siebie. Zejdź z tej huśtawki. Przygarnij siebie. Nie bądź dla siebie gorsza niż dla własnego psa.

 

 

Napisane przez
Więcej od Kinga Wenklar

Odkryć Amerykę

Znasz to powiedzenie? „Patrzcie, Amerykę odkrył!”, mawiamy ironicznie, gdy ktoś się puszy odkryciem oczywistości....
Czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.