Kobieta w świecie szachów, czyli „Gambit królowej”

Mimo, że sama nie potrafię przekonać się do szachów, odnalazłam w książce „Gambit królowej” kilka odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.  Dowiedziałam się, na przykład,  po co używa się  w szachach  zegarów😊 Zobaczyłam również, jak okropna jest strata bliskiej osoby i jak wiele obowiązków musimy zazwyczaj potem przejąć. Dowiedziałam się również, że sukces nie zawsze się liczy. W „Gambicie” świetnie zostało pokazane, co dzieje się  z człowiekiem poddającym się rutynie i monotonii.  Można by rzec, na przykładzie głównej bohaterki Beth, że jest to wręcz niebezpieczne. Koniecznie polecam tę książkę, a także serial każdemu, nie tylko fanom szachów.

Myślę, że większość ludzi przynajmniej raz w życiu miało styczność z szachami i zapewne wie, jak wygląda szachownica oraz zna nazwy bierek, czyli używanych w niej pionków . Sama pamiętam nieudolne próby rozgrywek z moim świętej pamięci dziadkiem, który próbował przekazać swoją wiedzę o podstawowych ruchach poszczególnych figur. A także wspominam pakiet gier dołączonych do oprogramowania Microsoft. Pamiętam też dwie moje koleżanki z szkoły podstawowej, które większość wolnego czasu poświęcały na analizowanie partii w książkach otrzymanych od swojego trenera. Próbowałam coś z nich zrozumieć, lecz na próżno. Jest to gra wymagająca szczególnego skupienia, z czym akurat mam niemały problem.

Tytułowy „Gambit królowej” to książka Waltera Tevisa. Na jej podstawie został  nakręcony mini serial w reżyserii Scotta Franka i Allana Scotta, którego 7 odcinków jest dostępnych na platformie Netflix. Zarówno serial, jak i książka przybliżają nam historię wspaniałej szachistki – Elizabeth Harmon. Akcja rozpoczyna się wraz z osieroceniem małej Beth. Gdy jej mama zginęła w spowodowanym przez siebie wypadku samochodowym, Harmon została oddana do sierocińca, gdzie poznała swoją najlepszą przyjaciółkę – czarnoskórą Jolene.  Pewnego dnia rudowłosa dziewczynka został poproszona przez nauczycielkę o zejście do kotłowni, by wytrzepać gąbki z kredy. Przy prowizorycznym stoliku, zauważyła woźnego pochylonego nad szachownicą, na której rozłożone  były białe i czarne figury. Od tej pory, ilekroć Beth schodziła do kotłowni, zawsze zastawała podobny widok,  tylko ułożenie bierek za każdym razem było inne. Zainspirowana, postanowiła dowiedzieć się, co tak pochłania woźnego.  Początkowo niechętny młodej damie Pan Shaibel, zgodził się przybliżyć Beth świat szachów – a ona szybko zaczęła grać znakomicie. W sierocińcu, do którego trafiła rudowłosa dziewczynka, wszystkim dzieciom podawano witaminy, a wraz z nimi uzależniające środki uspakajające.  Beth  zaczęła rozgrywać partie szachowe  w własnej wyobraźni. Po kilku latach nastoletnia Beth została adoptowana przez państwa Wheatley’ów, którzy byli raczej nieszczęśliwym małżeństwem.  Wtedy sierota  wzięła udział w swoim pierwszym turnieju szachowym –  i po raz pierwszy zdobyła nagrodę pieniężną. Pani Wheatley wiedząc, jak niewielki jest budżet domowy (sama nie miała pieniędzy na wypłatę kieszonkowego dla dziewczyny) postanowiła, że Beth będzie brała udział w różnorakich turniejach, aby zdobywać gotówkę.

Co było dalej? Musicie się sami przekonać sięgając po tę książkę. Mogę tylko powiedzieć, że jest bardzo zaskakująca i przeogromnie potrafi wciągnąć. To pasjonująca lektura. Nawet moja babcia, która nie jest fanką szachów i nie rozumie zasad tej gry, nie potrafiła  oderwać się od lektury.  Chciała wiedzieć jak potoczą się dalsze losy główniej bohaterki, na kolejnych, coraz większych turniejach.

 

 

 

Tagi związane z artykułem
, , , ,
Napisane przez
Więcej od Marta Batejko

Kobieta w świecie szachów, czyli „Gambit królowej”

Mimo, że sama nie potrafię przekonać się do szachów, odnalazłam w książce...
Czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *