Listy do pięknej – niekochana codzienność

„Zacznij od pościelenia swojego łóżka!” – taki chalenge dostaje się na starcie wszelkich kursów rozwojowych. Dlaczego chowanie butów do szafki po przyjściu do domu, umycie  kubka po kawie, zebranie włosów z umywalki, zapranie plamy od razu – nie jest automatyczną normą dla młodego pokolenia? Przekładanie na później, odkładanie na wolną chwilę, zostawianie drobiazgów – w życiu nie przeszkadza studiować czy pracować, kiedy mieszka się samemu lub z rówieśnikami o podobnych nawykach.

Schody zaczynają się, kiedy ktoś pierwszy raz zwróci uwagę i zmąci święty spokój z powodu niezakręconej pasty do zębów. Na początku może to być współlokatorka, a później mąż. Wówczas małe zaniedbania z dzieciństwa, utrwalone młodzieńczym buntem i przekopiowane w codzienność, będą rodziły napięcie. A elektryczność między kobietą a mężczyzną ma dawać światło, a nie kopać prądem…

Dlatego zachęcam Cię do spisania wszystkich drobiazgów, o które „czepia się mama”, domowych spraw, które drażnią Twojego tatę. Pomyśl, na jakie tematy związane z obowiązkami tracisz nagle słuch, kiedy siostra prosi, byś odkurzyła, wyjęła pranie czy umyła lodówkę. Ta niekochana codzienność przecież stanie się niebawem czasoprzestrzenią dzieloną z ukochanym. Powiesz: „A to inna sprawa!” Owszem, początkowo, kiedy bliskość i intymność fascynuje, koi, polaryzuje uwagę, to nie przeszkadza ani bałagan męża ani własne zapominalstwo. Coś jednak zaczyna pompować balon irytacji, aż wybucha żalem właśnie o te drobne sprawy i osłabia związek. Im wcześniej docenisz wagę dobrze zrobionych obowiązków, tym kolejne, związane z rolą żony i matki, będą czymś naturalnym. Tak jak wędrówka po górach: idziesz – to się męczysz i nikt się nie dziwi.

Im wcześniej zaczniesz dbać o porządek wokół siebie, tym szybciej zobaczysz, jak ten ład wpływa na innych. Nie piszę o perfekcjonizmie czy nerwowym odreagowaniu stresu w wysprzątaniu szafy. Piszę o codziennym  nawyku odkładania na miejsce różnych rzeczy i zapytaniu choć jednego domownika: „W czym mogę Ci dzisiaj pomoc?”

Efekty zaskoczą Cię od razu lub dopiero we własnym domu, gdyż to, co robisz na co dzień, kiedy nikt nie widzi, wniesiesz w posągu w swoje małżeństwo. To taka ukryta inwestycja, o której decyzję warto podjąć przy wiosennym przebudzeniu.

A dlaczego? Popatrz, o co kłócą się rodziny: kto ma co zrobić, kto miał dyżur, a nie wypełnił, itd. Poczucie niesprawiedliwości towarzyszy rodzeństwu, gdzie ktoś zawsze czuje, że za dużo pracuje w domu lub że został oszukany. Niestety, te uczucia są niemiłe i pozostaje żal na lata, jeśli wcześnie nie podejmie się tematu w dialogu rodzinnym. Jedni mają za dużo, inni za mało obowiązków, a niektórzy wcale. Jako dorosła masz wpływ tylko na siebie, więc pomyśl o obowiązkach, jak o języku miłości. Spróbuj sprzątać, ogarniać z humorem, z muzyką i zobacz, co się stanie.

 

Tagi związane z artykułem
, , , ,
Napisane przez
Więcej od Beata Mądra

Listy do Pięknej – Gdybyś miała skrzydła

W kwietniową sobotę prowadziłam w Krakowie spotkanie z Anną Krajewską, autorką książki „Gdybym miała skrzydła. O różach,...
Czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.