Miłość własna – tak czy nie?

Miłość własna, czyli poczucie własnej wartości i akceptacja siebie, nie jest możliwa bez zrozumienia tego, kim tak naprawdę jestem. Nie sposób przepracować temat miłości własnej po przeczytaniu jednego artykułu, ale to, co można zrobić po tej lekturze, to pochylić się z miłością i wyrozumiałością nad własną sytuacją, a dzięki temu rozpocząć lub rozwinąć drogę do pokochania siebie. Pragnę przez te kilka minut lektury zasiać w Tobie ziarenko motywacji do przyszłej pracy własnej.

Chcąc dać Ci pewność co do prawdziwości napisanych przeze mnie słów, odwoływać się będę do Książki, której ufam w 100%. W Piśmie Świętym, w 1 Liście św. Piotra (1P 1, 18-19) czytamy, że zostaliśmy wykupieni nie czymś przemijającym, ale drogocenną krwią Chrystusa. Co mówi to nam chrześcijanom? Autor zwraca uwagę na nieskończoną wartość życia ludzkiego, w trakcie którego dzięki Chrystusowi możemy poznać wielkość naszej odkupionej natury.

Ale co zrobić, gdy świadomość własnych wad nie pozwala na patrzenie na siebie z miłością? Z jednej strony nierozsądne byłoby przypisywanie sobie zalet, których jeszcze nie osiągnęliśmy, z drugiej zaś strony, wierząc słowom naszego Stwórcy, powinniśmy pamiętać, że jesteśmy „na Ziemi jedynym stworzeniem, którego Bóg chciał ze względu na nie samo” (Księga Rodzaju). I właśnie to zaszczytne przeznaczenie człowieka może być fundamentem zdrowej miłości własnej.

Co nam da przyjęcie do serca informacji o człowieczej nieprzemijającej wartości? Poczucie własnej wartości niezaprzeczalnie oddziaływuje na nasz sposób bycia i funkcjonowania w świecie. Pozwala budować pewność siebie, a ta z kolei może obniżyć poziom codziennego stresu, nieśmiałości, co w efekcie pomaga otwierać się na nowe sytuacje z większym spokojem i radością.

Warto zaznaczyć, że nasza pozytywna lub negatywna opinia o samym sobie może w pewnej mierze zależeć od celów, które sobie stawiamy, a te bardzo ściśle wiążą się ze wzorcami, które pragniemy osiągnąć. Kochana, pamiętaj, aby Twoimi punktami odniesienia, szczególnie w kluczowych sprawach, były wartości, które przyczynią się do budowania właściwej samooceny, a nie opinie znajomych czy światopogląd, dominujący w określonym środowisku. Modlitwa jest dobrą okazją do umacniania w sobie przekonania o swojej wartości, gdyż rozważając przymioty Boga, równocześnie poznajemy siebie samych w Jego świetle, jako stworzeni na Jego obraz i podobieństwo (Rdz 1, 27). Pozytywny sens miłości własnej charakteryzuje się także gotowością służenia Bogu i innym ludziom, odrzucając niepotrzebne porównywania się. Osoba, która oddaje się w ręce Boga, czuje się bezpiecznie, bo „Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8, 28-30). Poczucie własnej wartości, wynikającej ze świadomości bycia dzieckiem Boga, powinno być oparte na pokorze, która pozwala uznać zarówno nasze niedoskonałości, jak i naszą wielkość. Przecież apostołowie także byli ludźmi z wadami, a mimo to Jezus powołał ich do wielkich dzieł (Mt 4,19), tak jak nas.

Te refleksje zakończę stwierdzeniem, iż wszyscy potrzebujemy Boga, w którym żyjemy, poruszamy się i jesteśmy (Dz 17, 28), a będąc miłosiernym Ojcem ciągle patrzy On na nas z miłością, której musimy uczyć się codziennie na nowo w stosunku do innych ludzi, a w pierwszej kolejności do siebie samych.

 

Tagi związane z artykułem
, , , , ,
Napisane przez
Więcej od Gabriela Walkowiak

Miłość własna – tak czy nie?

Miłość własna, czyli poczucie własnej wartości i akceptacja siebie, nie jest możliwa bez zrozumienia tego,...
Czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.