„Nie matura, lecz chęć szczera…”

W okresie Bożonarodzeniowym i noworocznym, gdy przy stole zbiera się cała rodzina, często można usłyszeć pytania: „Jaki kierunek chcesz wybrać? Co będziesz robić po studiach? Kim chcesz być w życiu?” Uwaga wszystkich ciotek, wujków, babć i dziadków jest skierowana na Ciebie. W końcu czas studiów jest już ostatnim okresem edukacji w życiu, nie licząc późniejszych ewentualnych dodatkowych kursów. Warto więc zadać sobie pytanie: w którą stronę pójść?

Nie chcę, ale muszę

„Muszę iść na coś technicznego, bo tylko zawody z tym związane mają jakąś przyszłość”. „Mama lekarz, tata lekarz, wstyd, żebym ja nie została”. Być może zdarzało Ci się myśleć podobne rzeczy. Co jakiś czas media głoszą teorie, jakoby na rynku nie było pracy dla nikogo poza wybranymi zawodami. I jeśli masz jakieś inne zainteresowania, talenty czy kwalifikacje, to właściwie i tak jesteś na straconej pozycji. Załóżmy, że ulegamy temu myśleniu i decydujemy się poświęcić nasze zainteresowania wybierając kierunek, który nie do końca nas interesuje, ale gwarantuje pracę (na przykład kierunek zamawiany).

SYTUACJA PIERWSZA:
Wybrałam kierunek, który mnie nie interesuje, ale nie jest taki zły. Może trochę nudny, ale to nic takiego. Nie przeszkadzałoby mi pójście w kierunku tego zawodu po studiach. Na zainteresowania i rozwijanie talentu mogę poświęcać czas wolny, po zajęciach, a później po pracy. Poradzę sobie, może nie na najlepszych ocenach i ucząc się trochę więcej, ale jakoś to będzie.

W porządku. Jesteś zadowolona, nie musisz bać się o przyszłość, wszystko jest ok.

SYTUACJA DRUGA:
Wybrałam kierunek, który mnie nie interesuje. Nie radzę sobie. Uczę się trzy razy więcej niż inni, ale niczego nie zdaję. Denerwuję się, stresuję i chodzenie na studia sprawia mi duże trudności, bo źle się tam czuję.

Może to nie był Twój świadomy wybór, może miałaś nadzieję, że będzie inaczej. To się zdarza. Nie wszystko jest dla każdego. Jeżeli z całego serca czujesz się matematykiem, nie oczekuj, że będziesz najlepszym lekarzem. Jeśli dobrze Ci szło z doświadczeniami chemicznymi, raczej nie staniesz się wyjątkowo rozpoznawalnym prezenterem telewizyjnym. Oczywiście, takie rzeczy się zdarzają, ale nie każdemu. Wtedy najlepszym rozwiązaniem jest przemyślenie tego, czy na pewno chcemy to kontynuować. Może warto po prostu odpuścić i pójść na inne studia?

Chcę, ale się boję

Stało się. Wybrałam kierunek, który mnie interesuje, wiążę z nim wielkie nadzieje i oczekiwania. Ale moja rodzina i znajomi uważają, że nie znajdę pracy. Bo praca jest dla innych, a to, co robię ja, może być tylko i wyłącznie hobby.

Nie dajmy sobie wmówić, że z pasji nie można wyżyć. Wszystko jest możliwe, tylko trzeba chcieć. Jeśli coś nas interesuje, dokształcajmy się. Róbmy dodatkowe kursy, chodźmy na seminaria i inne wydarzenia związane z naszymi pasjami i kierunkiem studiów. Starajmy się być jak najlepsi. I zapamiętajmy jedno: jeśli wykonujemy coś, wkładając w to serce, na pewno znajdzie się ktoś, kto to doceni. Dla pracowitych, sumiennych i wytrwałych praca zawsze się znajdzie.

Jak to było u mnie?

Napisałam maturę prawie trzy lata temu. Zdecydowałam się pójść w stronę informatyki, trochę dlatego, że chciałam spróbować swoich sił, a trochę dlatego, że mój tata już zajmuje się tą dziedziną i wydawało mi się to pracą stabilną, dobrze płatną. Z powodu natłoku innych zajęć i po przeprowadzce porzuciłam swoje zainteresowania.

Niestety, okazało się, że moje studia prawie nic nie wnoszą. Na zajęciach niewiele uczono, wszystko trzeba było robić samemu w domu, poświęcając na to dużo więcej czasu niż go miałam. Szukaniem innego kierunku studiów zajmowałam się już od listopada. Przeglądałam oferty wszystkich uniwersytetów z mojego miasta i trafiłam na taki, który wydał mi się idealny. W następnym roku rozpoczęłam go jako drugi. I po kolejnym roku stwierdziłam, że to nie ma sensu. Nie potrzebowałam dwóch kierunków i zdecydowałam się pożegnać z pierwszym. Nie miałam dużego sentymentu ani żalu, ponieważ tamte zajęcia bardzo mnie stresowały i nie radziłam sobie jakoś wyjątkowo dobrze. Teraz jestem dużo szczęśliwsza, bo zdałam sobie sprawę z tego, że nikt nie przeżyje mojego życia za mnie. Nie boję się, że nie będzie zapotrzebowania na moje umiejętności na rynku pracy, bo staram się je doskonalić jak tylko mogę.

Tak więc słowem podsumowania: najważniejsze, żebyś podjęła wybór w zgodzie z samą sobą. Nie kieruj się oczekiwaniami i prośbami innych. Przemyśl to, co chcesz robić i w drogę – czeka na Ciebie wiele możliwości.

Tagi związane z artykułem
,
Napisane przez
Więcej od Karolina Kozłowska

,,Wierz mi- to świat trzeci, ale lubię własne śmieci”. Podsumowanie wyjazdu + film.

Hej! Jako, że w Polsce jestem już prawie od tygodnia, nadszedł czas...
Czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *