„Niebo w kolorze popiołu” s. Benedykty Karoliny Baumann OP

Czy słyszałaś  o  błogosławionej siostrze Julii Rodzińskiej – dominikance? Jeśli nie, czas nadrobić zaległości.  Leży przede mną nowa powieść s. Benedykty Karoliny Baumann OP   „Niebo w kolorze popiołu”.   Z okładki zerka uśmiechnięta od ucha do ucha  siostra zakonna w dominikańskim habicie stojąca na tle Sukiennic – autorka powieści. Aż chce się czytać.  Jeśli szukasz doskonałego scenariusza filmu, właśnie go znalazłaś.   Zamknięty jest w szaro-różowej okładce.

Pierwszy kadr zabiera nas do roku 1905.  Powoli filmowane wnętrze kościoła w Nawojowej. Detale.  Światło wpadające przez witraże.  Widzimy małą Stasię Rodzińską zasłuchaną w dźwięki muzyki organowej, zapatrzoną w tańczące drobinki kurzu. Ten obraz będzie powracał na kartach książki jeszcze wiele razy – w różnych wariacjach.  Światło w powieści  będzie rozjaśniać gęstniejący  mrok wydarzeń w najbardziej zaskakujących momentach.  Oświetlać piękno wśród starającej się zdominować je brzydoty.  Ożywiać wnętrza, wydobywać dobro z postaci – nawet jeśli same go nie dostrzegają. Ukazywać heroiczność decyzji.

Kolejny kadr. Wilno 1939 rok. Upalne lato. Po raz pierwszy jesteśmy zaproszone do Zakładu dla Sierot sióstr dominikanek.   Innego niż wszystkie. Widzimy dziewczynki wskakujące w kolorowych sukienkach wprost na czekające furmanki. Tłum dzieci i sióstr zakonnych szykujących się do pikniku.  Widzimy też po raz pierwszy s. Julię Rodzińską – kierowniczkę sierocińca w habicie, który z czasem zostanie z niej zdarty. Po raz pierwszy słyszymy też o cudownie zielonych lasach Ponarów, które później staną się ponurą scenografią masowych mordów.

A potem kolejna retrospekcja.  Układanka skomplikowanych losów bohaterki  zaczyna powoli się wypełniać, jak puzzle złożone z wielobarwnych kawałków.  Wiele z nich jest ciemnych.  Widzimy biedę i osamotnienie dzieci po śmierci matki,  załamanie ojca a później jego śmierć. Towarzyszymy maluchom w deszczowym kondukcie za trumną ojca. A potem obserwujemy rozdzielenie rodzeństwa. Obrazy trudne i nieoczywiste.  Nawojowa, Wilno, Mielżyn. Pierwsza miłość,  decyzja o służbie  Bogu, a potem konsekwentne realizowanie powołania.  Niejeden raz będziemy towarzyszyć bezradnej dominikance pod krzyżem, dowiemy się, co w praktyce znaczy: „Pójdź za mną.”

„Niebo  w kolorze popiołu” to książka o Miłości.  Nie tkliwy romans, jakich wiele, a historia pokazująca, że życie jest serią niełatwych decyzji, które często podejmowane są wbrew własnemu egoizmowi, chwilowym zachciankom. Wbrew przyjemnemu komfortowi.  Decyzji  często  nieoczywistych, po ludzku trudnych. Wiele razy w powieści powraca jak bumerang  zdanie: „Jeżeli kochasz, zapłacisz każdą cenę. Nawet najwyższą.” Życie nie jest gotowe –  trzeba je przeżyć po minucie, a siostra Julia pokazuje, jak zrobić to dobrze. Towarzyszymy  kolejnym bohaterom w ich niełatwych wyborach – obserwujemy siłowanie się życia i śmierci. Często tchórzostwo. Ludzką biedę – wychowanki dominikanek nieraz wracają tam, skąd  z trudem zostały wyratowane. Siostra Julia Rodzińska, często ze strachem, podąża do najbardziej mrocznych miejsc, w poszukiwaniu odrzuconych i przerażonych dzieci, ich matek, umierających kapłanów – nawet gdy grozi to śmiercią.  Wiedząc jednocześnie, że nie ma gwarancji, że wysiłek nie pójdzie na marne. Wciąż powtarza: „Życie ze świadomością, że zatrzasnęło się drzwi przed kimś najbardziej bezbronnym, jest nic nie warte.”  Służy do końca, płacąc najwyższą cenę w obozie  w Stutthof, tuż przed końcem II wojny światowej.  I nie, nie jest to moralizatorstwo.

Polecam Wam tę książkę z całego serca z kilku ważnych powodów. Po pierwsze: jest to powieść o prawdziwej Miłości, a takie zawsze warto przeczytać. Po drugie: dotkniesz kawałka historii Polski. Wątki historyczne zostały u s. Baumann umiejętnie wpisane w fikcję literacką – autorka  sięgnęła m.in. do przejmujących  świadectw więźniarek obozu. Warto znać heroiczne życiorysy Polaków. Po trzecie:  powieść jest sprawnie napisana. Dobrze się czyta. Jeśli jednak pogubisz się w retrospekcjach, wyobraź sobie, że każda z nich jest jednym kawałkiem układanki.  Gdy ją jednak ułożysz, nie zobaczysz popiołu, bynajmniej, lecz światło.  I może też zechcesz tak pięknie i odważnie przeżyć życie.  Szkoda byłoby zmarnować potencjał😊 A po czwarte: chciałabym zachęcić Cię do zerknięcia na blog s. Benedykty Karoliny Baumann „Zakonnica bez przebrania”. Siostra kocha sztukę – nic dziwnego, że narracja jej autorstwa doskonale nadaje się do sfilmowania.

https://zakonnicabezprzebrania.blogspot.com/

Dziękujemy Edycji Świętego Pawła za egzemplarz recenzencki powieści.

s.B.K. Baumann, Niebo w kolorze popiołu, Częstochowa 2020.

 

 

Drogi Czytelniku! Jeśli podoba Ci się PieknaDziewczyna.pl prosimy o wsparcie tego dzieła, abyśmy mogli dalej się rozwijać.

 

 

Tagi związane z artykułem
, , ,
Napisane przez
Więcej od Monika Kogut

„Niebo w kolorze popiołu” s. Benedykty Karoliny Baumann OP

Czy słyszałaś  o  błogosławionej siostrze Julii Rodzińskiej – dominikance? Jeśli nie, czas...
Czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *