Niepoprawna nonszalancja

Jak miło byłoby obudzić się rano i zaraz po spojrzeniu w lustro powiedzieć sobie: wyglądam dobrze! Czy da się obudzić rano i z uśmiechem, bez strachu spojrzeć w lustro? Paryżanki właśnie takie są! Ta świadomość, że nawet w t-shircie i jeansach możesz wyglądać fenomenalnie… Tak, to możliwe! Obawiam się, że to my, Kobiety, same narzuciłyśmy sobie perfekcjonizm. Nic dziwnego, skoro w mediach aż roi się od długich, doczepianych rzęs, powiększanych ust czy idealnie wystylizowanych fryzur. Przykre jest, że nieidealny wygląd może przyćmić naszą osobowość. Tendencje do sztuczności można zauważyć już wśród nastolatek, a przecież to właśnie młodzieńczego wyglądu pragnie każda dojrzała kobieta.

Co urzeka mnie w Paryżankach?

Wychodzą z domu z lekko potarganymi włosami, na których nie ma litra lakieru i doczepianych pasemek. Makijaż jest prawie niewidoczny, pomadka tylko delikatnie wklepana w usta, a tusz do rzęs lekko rozmazany. I co? Czują się pięknie i swobodnie. Pod żadnym pozorem nie chcą swym wyglądem pokazać, ile czasu zajmuje im poranna toaleta. Nie zależy im, aby wyglądać modnie i właśnie to czyni je godnymi naśladowania. W Paryżu to turystki rzucają się w oczy, za bardzo się starają i to je właśnie zdradza – są przestylizowane. Francuzki ubierają i malują się z taką lekkością… W makijażu wybierają raczej stonowane barwy, do tego czarna kreska na powiece i czerwona szminka do torebki – na wieczór. To wystarczy, aby przemienić stylizację dzienną w wieczorową. Ombre w wykonaniu Francuzek jest bardziej naturalne niż u nas w Polsce. Przybiera postać delikatnych refleksów. Kobieta wygląda bardziej jakby wróciła z wakacji nad morzem niż z kilkugodzinnej wizyty u fryzjera. Nie mają na sobie widocznego logo, nawet gdy ubrania są od projektantów. Pokazywanie: jestem bogata, mam na sobie naszyjnik za kilkanaście tysięcy nie jest w klimacie Paryżanek. Lubią dobre marki i dobrą jakość, ale nie lubią w ostentacyjny sposób pokazywać, ile kosztują ich ubrania.

W zwykły dzień potrafią założyć baleriny, spódnicę z second handu, biały t-shirt i tak iść do pracy. Francuzki mają ten komfort, że nie oceniają, nie porównują… są po prostu sobą, nie klonem. Coco Chanel mawiała, że aby być niezastąpionym, trzeba zawsze być odmiennym. Zdecydowanie się z nią zgadzam i myślę, że te słowa powinny towarzyszyć nam każdego dnia. Szczególnie wtedy, gdy z przykrością będziemy się porównywać do innych. Francuzki cenią sobie oryginalność.

Nie dajmy się zwariować

Niedawno coraz częściej można zobaczyć gwiazdy wrzucające zdjęcia na swój instagram, całkowicie niepomalowane, za to z uśmiechem i promienną cerą. Jennifer Aniston wygląda zjawiskowo, mimo że z lekko podpuchniętymi oczami i bez grama podkładu na twarzy. Równie piękna jest Anne Hathaway, którą możemy podziwiać jako księżniczkę w filmach, za to na co dzień pokazuje się w sieci jako normalna dziewczyna z sąsiedztwa.

Sęk w tym, abyśmy nie dały się zwariować. Chanel powiedziała kiedyś:

Moda, w której nie można wyjść na ulicę, nie jest modą

Weźmy sobie jej słowa do serca, a w doborze stylizacji kierujmy się przede wszystkim wygodą i własnym komfortem.

To, że Francuzki nie dążą uparcie do perfekcji, nie zarzynają się na siłowni, aby tylko wyglądać jak dziewczyny z magazynu czy instagrama, wcale nie oznacza, że są zaniedbane. Potrafią się wyluzować, cieszyć chwilą i skoncentrować na rzeczach w tym momencie ważniejszych…  Potworna sztuczność, za wysokie obcasy, w których nie potrafimy chodzić, rzęsy, przez które nie zamkniemy oczu, głodówki… i to wszystko w imię czego? Czy to jest piękno? Myślę, że mamy je w sobie i każdej z nas żyłoby się łatwiej akceptując siebie tak samo w makijażu jak i bez.

Tagi związane z artykułem
, , ,
Napisane przez
Więcej od Natalia Krawczyk

O radości płynącej z tańca

Zawsze byłam bardzo energiczną i kreatywną dziewczynką, a domownicy byli wiernymi widzami...
Czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *