Sertralina we krwi

Piąta, szósta, siódma rano. Dzwoniący budzik, szybka kawa i bieg na autobus. Przez cały dzień masa obowiązków, którym jakoś staramy się sprostać, a do tego ciążące nam nad głową oczekiwania innych ludzi, problemy z relacjami, ciężkie życiowe doświadczenia. Gonimy, gonimy, aż nagle TRACH! – cała konstrukcja sypie się z góry na dół, a my tracimy wszelkie siły oraz motywację do ogarnięcia sytuacji i pozbierania się na nowo w jedną całość. Nie dajemy rady z codziennymi obowiązkami, przestaje nas cieszyć to, co jeszcze jakiś czas temu sprawiało nam przyjemność. W obecnych czasach niejednokrotnie ciężko jest zachować równowagę psychiczną. Statystyki są wręcz zatrważające – szacuje się, że już 1.5 mln Polaków choruje na depresję. Niestety, tylko część z nich postanawia udać się po pomoc specjalisty.

Choroba cywilizacyjna

Skala depresji jest już na tyle duża, że można ją uznać wręcz za chorobę cywilizacyjną. Oczywiście każdemu zdarzają się dni, gdy czujemy zmęczenie, senność, obniżenie nastroju i niechęć do robienia czegokolwiek konstruktywnego. Często też słowa „depresja” używa się właśnie w sytuacji, gdy mamy gorszy dzień i humor, choć z prawdziwym znaczeniem tego słowa ma to niewiele wspólnego. Depresja jest naprawdę poważną chorobą, wymagającą specjalistycznego prowadzenia i terapii.

Nie, nie przejdzie samo. Niestety. Jeśli taki stan się utrzymuje, czas udać się po odpowiednią pomoc.

Leczenie

U niektórych ludzi wciąż pokutuje przekonanie, że „do psychiatry to tylko świry chodzą”. Nic z tego – owszem, z terapii u tego typu specjalistów korzystają osoby z ciężkimi zaburzeniami, omamami, naprzemiennymi epizodami manii i depresji, ale są też tacy, którzy wiodą z pozoru normalne życie, pracują, mają rodziny, ale pod uśmiechem na twarzy skrywa się wiele bólu, choć my patrząc z zewnątrz, w ogóle nie pomyślelibyśmy, że akurat ta osoba cierpi pod kątem psychicznym i jest w trakcie terapii. Znam takie osoby. Na szczęście mam też wrażenie, że tego typu myślenie już się zmienia, bo co chwilę ktoś o tym głośno mówi, co widać chociażby po częstotliwości internetowych artykułów na niniejszy temat. I bardzo dobrze. Zarówno psychiatrzy, jak i psychoterapeuci, dysponują szeregiem narzędzi, które mogą nam pomóc stanąć na nogi i w końcu wyjść na prostą. Istnieje cała gama leków – a te mogą być istotnym wsparciem w sytuacji, gdy ktoś nie ma siły niczego zmieniać, wychodzić z domu i walczyć o lepsze jutro. Sesje psychoterapeutyczne pozwalają na odnalezienie przyczyn naszych lęków, traum, błędnych schematów myślowych, dzięki czemu, jeśli tylko jest wola współpracy po stronie pacjenta, można je zmieniać.

Wystarczy przyjaciel?

„Po co iść na terapię, skoro mogę pożalić się przyjaciółce? Po co gadać komuś zupełnie obcemu
o najboleśniejszych ranach mojego serca?” Tak, rozmowy z bliskimi mają ogromne znaczenie, a dobre relacje z nimi znacząco mogą pomóc w trudnych chwilach. Pamiętaj jednak, że mimo najszczerszych chęci nie są to osoby z wykształceniem i doświadczeniem psychologicznym, które przerabiały już wiele ludzkich dramatów i wiedzą, jak profesjonalnie pokierować osobą, której towarzyszą.
Co więcej, taka bliska nam osoba nawet nie powinna naszej terapii prowadzić – ważny tu jest obiektywizm.

Jeśli widzisz, że życie Cię przerasta i sam już nie dajesz rady tego ogarnąć, nie bój się poprosić
o pomoc. To nie wstyd. Nie bój się terapii. Nie bój się leków. Istnieje nawet Stowarzyszenie Psychologów Chrześcijańskich, jeśli chcesz mieć pewność, że psychoterapeuta zrozumie i uszanuje Twoje doświadczenia i przeżycia duchowe. Możesz zacząć żyć zamiast wciąż wegetować.
Jest nadzieja. Odwagi!

Tagi związane z artykułem
, ,
Napisane przez
Więcej od Katarzyna Trębicka

Sertralina we krwi

Piąta, szósta, siódma rano. Dzwoniący budzik, szybka kawa i bieg na autobus....
Czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *