Taktyczne porywy serca

Taktyczne porywy serca

Kobiece porywy serca. Spontaniczność. Emocjonalność. Mogą być siłą, która pozwala przekroczyć lęk, ograniczenia poznawcze albo zwykły brak wyobraźni. Silne i dojrzałe serce zdolne jest dokonać rzeczy, na które inni nigdy by się nie zdecydowali. Ale to, co wygląda jak odwaga, może być też głupotą, brawurą, ucieczką od niechcianej rzeczywistości w stronę wyimaginowanej ułudy. Porywy serca nie mogą usprawiedliwiać działania poza granicami prawdy – choćby nawet były „pobożne”. Kobiecość nie oznacza, że jesteśmy zdolne czynić cuda.

Dlatego w kierowaniu się sercem obowiązuje nas również namysł i ukierunkowana na cel refleksja. Uczuciowość, wrażliwość i otwarcie na drugiego nie powinny sprawiać, że stajemy się nieracjonalne. Mogą za to sprawić, że będziemy niezwykle wytrwałe. Pragnienie piękna (swojego, innych, otoczenia i życia) jest w kobiecie tak wielkie, a misja wspierania innych tak przyjemna i satysfakcjonująca, że na pewnym etapie relacji z chłopakiem skore jesteśmy myśleć: to nic, że nie zawsze umie mi towarzyszyć i nie docenia tego, do czego ja w życiu dążę.

Otworzę jego oczy, rozbudzę jego serce, będę tchnieniem, które go odmieni. Niestety, nader często taką właśnie duchową wskazówkę otrzymujemy we wspólnotach: mamy według nich misję uczenia mężczyzn wrażliwości, otwartości. Mamy wspierać ich w przeżywaniu emocji albo wręcz przeżywać je za nich. W tej wizji mężczyzna jest zadaniowy i materialistyczny – jakby był cyborgiem do zadań specjalnych. Bóg miałby stwarzać kobietę, by uczłowieczyć mężczyznę?

Czy nie stworzył go w sposób doskonały? Otwartego na relację z drugim człowiekiem, przeżywającego smutek i rozczarowanie z powodu samotności? Odczuwającego pustkę w życiu, jeśli polega wyłącznie na zarządzaniu stworzonym i powierzonym mu światem? Biblijny Adam pragnął relacji i do niej został stworzony przez Boga. Zastanów się, czy tak właśnie nauczono Cię widzieć mężczyzn – jako pragnących relacji? Czy może masz w sobie przekonanie, że od mężczyzn nie można oczekiwać zbyt wiele w tej kwestii? Słynny przebój Autystyczny Luxtorpedy jest właśnie o tym gloryfikującym zranieniu, który buduje fałszywą męskość. „Na pierwszy rzut oka nie widać, że cię kocham”. Jestem niezdolny do relacji i to właśnie czyni mnie męskim. Tymczasem Bóg nikogo nie stworzył „autystycznym”, dalekim, niezdolnym do bliskości i wyrażania myśli. To grzech nas takimi czyni, jak uświadamia John Eldredge w Urzekającej: „Ci, którzy was zranili, sami też byli głęboko zranieni. Mieli złamane serca, złamane we wczesnej młodości i stali się więźniami wroga”. Żaden grzech jednak nie przekreśla człowieka ani nie pozbawia go wartości i godności. Taktyczny poryw serca polega na tym, by wiara we wszechmoc Boga dała Ci tę piękną kobiecą stanowczość wobec zła, i królewskie poczucie wolności.

Nie przymykaj oczu na zło obojętności, nie okazuj miłosierdzia szybciej, niż sam Bóg. Och, lubimy być takie dobre i łaskawe… „Słuchajcie – napomina Johna Eldredge – bądźcie ostrożne, byście nie dały czegoś cennego komuś, kto w najlepszym przypadku nie pozna się na jego pięknie, a w najgorszym wypadku podepcze to.

Traktuj swoje kobiece serce i piękno jak swój skarb, swoje perły. Kobieta może sprawdzić i zorientować się, czy mężczyzna jest skłonny do poruszenia się we właściwym kierunku przez zaoferowanie smaku tego, co z nią jest osiągalne. Jednak nie daje mu natychmiast wszystkiego. Jak Bóg, ona czeka, obserwuje, co on jest gotów zrobić”. Żaden człowiek nie skróci drugiemu jego drogi do świętości. Nie przeniesie na skrzydłach. Bóg tego nie robi w swej mądrości, doceniając każde, nawet bolesne doświadczenie i jego konsekwencje.

Tym bardziej nie wolno tego robić nam. Kochasz? Wspieraj więc dobro w swoim chłopaku, ciesz się nim, ale stawiaj stanowczy opór złu i słabości. Nie współczuj i nie rozgrzeszaj, ale wymagaj. Uwierz w jego siłę. I ufając Bogu, nie bój się zrezygnować z relacji, jeśli okaże się, że powołanie i droga Twojego chłopaka nie jest zgodna z tym, do czego Ciebie wzywa Bóg. Bóg stworzył Ewę dla mężczyzny, który był spragniony relacji. Samotne liczenie drzew rodziło w nim ciemność i smutek, a nie budowało jego męskości, opartej na archetypie samowystarczalnego myśliwego. Adam czy myśliwy – wybór należy do Ciebie.

 

Powiązane artykuły