Żyj świadomie – czyli o dyscyplinie

Wchodzimy w Wielki Post. Niejeden z nas zaczyna ten okres robieniem postanowień związanych z konkretnymi wyrzeczeniami. Próbujemy, oczekując na Zmartwychwstałego Pana, uporządkować nasze życie. Często wiąże się to z trudem, ale radość z jego owocności jest wielka. Ten trud nazywamy dyscypliną i o niej właśnie jest ten artykuł.

Czym jest dyscyplina

Słowo „dyscyplina” definiowane jest jako narzędzie umartwienia i pokuty, względnie jako narzędzie służące do wymierzania kary cielesnej w szkołach. Definicja podaje, że „dyscyplina” miała najczęściej postać rózgi brzozowej. Nawet jeśli zapomnimy o rózdze i przyjmiemy, że to pojęcie opisuje również pewien stan uporządkowania w życiu czy też skrupulatne realizowanie wyznaczonych zadań, to i tak z racji emocjonalnych trochę od tego słowa uciekamy. Dyscyplina jawi się jako coś sprzecznego ze swobodą, wolnością, zwykłą radością życia. I będzie się taką wydawać, gdy jest narzucona. Jeżeli jednak dyscyplina wynika z osobistego postanowienia, jeśli jest pragnieniem, by wszystko w życiu było przeze mnie poustawiane na właściwym miejscu, to przestaje kojarzyć się z czymś uwierającym.

Dyscyplina prowadzi do jedności rozumu i woli

Jedną z największych tajemnic człowieka jest to, że rodzą się w nim pragnienia, których spełnienie może mu zaszkodzić. Człowiek ma czasem ochotę na coś, co zupełnie mu się nie opłaca. Przejedzenie, lenistwo, pycha – to zachowania, które powodują problemy, choć wcześniej zrodziła się na nie ochota. Wszystko dlatego, że bywamy krótkowzroczni: chwilowa przyjemność przesłania nam późniejsze, nieraz długotrwałe, negatywne skutki podjętych decyzji. Chwilowa przyjemność związana z łakomstwem przesłania długotrwały ból brzucha. Co więcej, człowiek takimi konsekwencjami wcale nie jest zaskoczony. Mamy przecież swoje doświadczenie życiowe i wiemy, jakie mogą być skutki naszych decyzji. I właśnie dlatego potrzebna jest dyscyplina. Na czym ona polega? Na tym, by wola robiła to, co rozum każe, żeby nie było rozdźwięku między moim rozumem i moją wolą. Dyscyplina to wewnętrzny przymus, który nie pozwala „rozłazić” się moim życiowym planom. Dyscyplina to styl życia wedle którego to życie jest bardziej moje, bardziej świadome.

Intymny kontakt Boga z człowiekiem

Skoro wola ma wypełniać to, co rozum każe, to czy ten rozum jest zawsze skutecznym doradcą? Otóż, okazuje się, że skuteczność ma zagwarantować „Bóg, który widzi w ukryciu”. To określenie wyjęte z liturgii Środy Popielcowej ukazuje Boga, który ma intymny kontakt z człowiekiem, który przez Swą obecność radzi, jak postępować. Czyż nie jest tak, że powiemy „Pan Bóg” i wszystko wiadomo? Czyż nie jest tak, że powiemy „Chrystus” i wiadomo, co robić? Ta intymna obecność Pana Boga w umyśle i sercu człowieka zostaje zawsze przez ten umysł i serce przefiltrowana, czyli uświadomiona. Pan Bóg musi być świadomie zaproszony przez człowieka jako doradca. Pojawia się w związku z tym pytanie: czy to Pan Bóg czy mój rozum nakazuje woli co ma czynić? Kto tę wolę dyscyplinuje? Cóż, w związkach tak intymnych trudno to rozstrzygnąć. Co do jednego nie ma wątpliwości: całą korzyść z takiego dyscyplinowania Pan Bóg przerzuci na nas.

Napisane przez
Więcej od ks. Marek Wójcicki

Żyj świadomie – czyli o dyscyplinie

Wchodzimy w Wielki Post. Niejeden z nas zaczyna ten okres robieniem postanowień związanych z konkretnymi...
Czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.