Szkoła miłości

Szkoła miłości

Gdyby tak pochylić się nad tym, jakie podejmujemy w życiu decyzje i jak przeżywamy dany nam czas, to okaże się, że wiele zależy od tego, co uznamy w życiu za najważniejsze. Priorytety i przekonania mniej lub bardziej świadomie kierują naszym życiem. Często powtarzane: „nie mam czasu” oznacza w rzeczywistości: „nie jest to warte poświęcenia mojego czasu”. Wszyscy mamy przecież 24 godziny w ciągu doby.

Co w takim razie jest dla ciebie w życiu najważniejsze? Na co poświęcasz najwięcej czasu, energii i uwagi? Bezpieczeństwo? Zdrowie? Rodzina? Przyjaciele? Poczucie spełnienia? Przyjemności? Pieniądze? Władza? Uznanie? Piękno? To wszystko ważne rzeczy, ale na podstawie własnych i cudzych doświadczeń wiem, że nie są one najbardziej wartościowe. Niby zdrowa, niby bezpieczna, otoczona rodziną i przyjaciółmi. Niby niczego mi nie brakuje. Ale czy jestem szczęśliwa? Mam wrażenie, że wszystkie te rzeczy, które człowiek stara się osiągnąć własnymi siłami, NIE SĄ w stanie całkowicie go zadowolić i nie są w stanie nadać sensu jego życiu. One zawsze się kończą, a często przedtem prowadzą do rozczarowania, zawodu, śmierci. Jednak jest jeszcze jedna wartość: miłość. I nie chodzi tu o uczucie, a o tę niewymierną, niezgłębioną siłę, która pozwala ludziom robić naprawdę niesamowite i nadprzyrodzone rzeczy, takie jak poświęcenie życia dla drugiej osoby. W świecie nie jest to popularna i częsta praktyka, ale w Kościele owszem. Zdanie, które mocno dało mi do myślenia, to myśl św. Jana od Krzyża: „Pod wieczór życia będziemy sądzeni z miłości”. Stało się ono także mottem dla Dorothy Day, amerykańskiej Służebnicy Bożej, która w XX wieku całkowicie oddała się służbie ubogim. Odbiorcami jej pomocy były osoby bezdomne, które mogłyby ostać ocenione jako te, które same zasłużyły sobie na taki los. Jednak czy to ma oznaczać, że powinniśmy ignorować ich podstawowe potrzeby? Czy jednak – jak mówi Jezus – traktować ich jak braci? Jak mówił Pan: „Jeżeli wyświadczacie dobrodziejstwa tym, którzy wam dobrodziejstwa wyświadczają, jakaż to dla was chwała? Również grzesznicy to czynią” (Łk 6,27-38). Co w takim razie mamy robić? Otóż na tym świecie mamy tylko jeden cel: uczyć się miłości! Miłość to nie tylko ‘feeling’ unoszący się w powietrzu, jak o tym śpiewa Elton John, ale to podejmowanie odpowiedzialnych decyzji i trwanie w nich. Aby coraz lepiej zgłębiać miłość, dostajemy czas na ziemi, który możemy wykorzystać, studiując najlepszy podręcznik miłości (Biblia) i naśladując najlepszego nauczyciela miłości, który chodził po ziemi (Jezusa Chrystusa). Tak, to jest trudne. Ale jeśli podejmiemy już decyzję, że chcemy właśnie tak postępować, wtedy On przyjdzie nam z pomocą. Jak obiecał „jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie” (Mt 11, 30).  

Powiązane artykuły