Nie zadowalaj się byle czym!

Nie zadowalaj się byle czym!

Pewnie nieraz spotkałyście się ze sloganami mówiącymi, że: „jesteś tego warta” lub „just do it”. Są to hasła marketingowe marek premium, które wmawiają Ci, że będąc ich klientką poczujesz się lepiej. Czy jednak rzeczywiście tak jest? Niektóre produkty mogą wprawdzie ułatwić nam życie i dać poczucie, że staje się ono lepsze. Jednak są to chwilowe przyjemności, a nie długofalowe uczucie szczęścia, satysfakcji i wolności. Aby to osiągnąć, człowiek nie tylko musi zmienić okoliczności, ale przede wszystkim swoje nastawienie.
 
Pół roku temu przeżywałam bardzo pracowity okres w nowej pracy. Przez długie miesiące czułam silną presję czasu i natłok zadań do wykonania. Chciałam wykonać ich jak najwięcej, jak najlepiej i jak najprędzej, aby uznano mnie za osobę efektywną i niezastąpioną w firmie. Doprowadziło to do zaniedbania wielu moich podstawowych potrzeb, takich jak potrzeba ruchu, zdrowe żywienie czy odpowiednia ilość snu. Zdałam sobie wtedy sprawę, że jeżeli ja, osoba dorosła, nie zadbam o siebie i nie zatroszczę się o swoje zdrowie i szczęście, to nikt za mnie tego nie zrobi! To był moment, od którego powoli zaczęłam przewartościowywać swoje życie. Jest to trudny proces i nie mogę powiedzieć, że znalazłam już odpowiedni balans między byciem wydajną i osobą wartościową dla innych, a byciem dobrą i troskliwą dla siebie samej. Przypuszczam, że jest to sztuka, której będę się uczyć całe życie. Wiem jedno: nie chcę do końca życia zadowalać się fast foodami (dosłownie i w przenośni), żeby przynosić większą korzyść innym! Ludzie dokoła bardziej skorzystają z mojej obecności, jeśli rano zjem pożywne i zdrowe śniadanko. Dbanie o zaspokajanie swoich zdrowych potrzeb to także nasz obowiązek wobec innych. Bo jeżeli my nie będziemy się w stanie o siebie zatroszczyć, to prędzej czy później zostanie tym obarczona druga osoba. Czyż nie?
 
Jest jeszcze drugi powód, dla którego nie powinnyśmy zadowalać się byle czym. Wynika to z naszej tożsamości. Ludzie traktują siebie według tego, jak siebie postrzegają. Pytanie o tożsamość wydaje się banalne i często jest bagatelizowane. Mnie to pytanie często wprawiało w zakłopotanie, gdyż to, kim byłam, nie pokrywało się z tym, kim chciałabym być. Wstydziłam się na przykład, że pochodzę z takiego małego, niezbyt zamożnego kraju na uboczu Europy jak Polska. Wolałabym móc powiedzieć, że pochodzę ze Stanów Zjednoczonych, Chin albo przynajmniej dobrze rozwiniętych Niemiec. Oczywiście, to bardzo powierzchowna i stereotypowa ocena, jednak chcę podkreślić, że moja prawdziwa tożsamość (nie tylko narodowa) mnie nie satysfakcjonowała.
 
Jest jeszcze inny aspekt zadowalania się w życiu byle czym. Przez większą część swojej edukacji, a potem na początku drogi zawodowej, starałam się stawać osobą, jaką inni oczekiwali, że będę. Gdy ludzie dowiadywali się, co studiuję, mówili, że na pewno będę odnosiła sukcesy zawodowe. Przyjęłam to wtedy jako cel, który w rzeczywistości nie był moim pragnieniem, a jedynie realizacją oczekiwań innych wobec mnie. W ten sposób, osiągając sukcesy, otrzymywałam pochwały i aprobatę ludzi wokół mnie, jednak sama byłam z siebie niezadowolona, bo zaniedbywałam inne aspekty życia, które dla mnie były istotne, ale nikt nie oczekiwał, że będę je rozwijać.
 
Jak w takim razie nie karmić się byle czym? Przede wszystkim trzeba dotrzeć do swojego wnętrza i spokojnie zastanowić się nad swoimi głębokimi pragnieniami i potrzebami. Może to brzmi banalnie, ale wierzę, że pójście za głosem serca to nie jedynie oklepany slogan. Człowiek, który realizuje swoje najgłębsze pragnienia i zaczyna od zaspokajania swoich potrzeb, aby później móc dzielić się tym, co ma najlepszego, jest nie tylko usatysfakcjonowany w życiu prywatnym, ale także bardzo przydatny dla społeczeństwa. Pytanie, które powinnyśmy sobie zadawać, to nie „Czego świat ode mnie oczekuje?”, ale „Czym ja mogę się ze światem podzielić?”. Wtedy życie stanie się łatwiejsze, a społeczeństwo zdrowsze i weselsze.
 
 
 
 

Powiązane artykuły