Kierownik duchowy czy psychoterpeuta? O kilku ważnych różnicach.

Kierownik duchowy czy psychoterpeuta? O kilku ważnych różnicach.

Przygotowując ten tekst, zastanawiałam się nad najważniejszym jego zdaniem. Myślę, że tym razem, wyjątkowo, pointę podaruję Wam na samym początku: jeśli ktokolwiek mówi Ci, co masz robić, myśleć albo czuć – nie jest to właściwy towarzysz dla Ciebie.
Dobrego kierownika duchowego i psychoterapeutę łączy jedna cecha: potrafią towarzyszyć. Dobre towarzyszenie zaś polega na tym, że dodaje niezbędnej odwagi, by działać, myśleć i czuć – samodzielnie i na własną odpowiedzialność. Stoją obok, służą swoją nieoceniającą obecnością, dając wsparcie potrzebne do tego, by ten, komu służą, zdołał o własnych siłach i na własny sposób przejść przez trudny (psychicznie, emocjonalnie lub duchowo) moment w życiu. Jak każdy dobry mentor – pozostają zawsze o jeden krok za tym, komu towarzyszą. Bo ani psychoterapeuta, ani kierownik duchowy, nie wiedzą, jak ma wyglądać Twoje życie i jakich masz dokonać wyborów.
 
Pokusa, by poczuć się niekwestionowanym mistrzem w obu tych rolach, jest wielka. Psychoterapeuci mają swoje sposoby, by się przed nią chronić na świadomym i nieświadomym poziomie – służy temu przede wszystkim superwizja, której powinni się regularnie poddawać. Kierowników powinna zachowywać w należytej powściągliwości reguła zakonna i duchowa pokora. Jednak tak samo istotna jest Twoja uważność na własne oczekiwania i intencje. Jeśli szukasz kogoś, kto zdejmie z Ciebie odpowiedzialność za Twoje wybory i powie Ci, jak masz żyć – na starcie popełniasz błąd, który może przyczynić się do tego, że trafisz w ręce próżnego szarlatana.
 
Najczęściej szukamy pomocy w sytuacji bezradności, poczucia, że nasze siły i zasoby się wyczerpały. Jak mam żyć? Jak postąpić? Czego ludzie/Bóg ode mnie chce? Jednak ani gabinet psychoterapeuty, ani cela kierownika duchowego to nie są stacje benzynowe, gdzie można zatankować to, czego się nie ma. To raczej punkty diagnostyczne, w których odkrywamy, jaka przeszkoda uniemożliwia nam dostęp do paliwa obecnego w naszym baku. Kiedy w takim razie szukać pomocy u psychoterapeuty, a kiedy u kierownika duchowego? I jakie intencje mogą nam w tym towarzyszyć?
 
Kiedy chcemy wzmocnić i pogłębić naszą duchowość lub nie wiemy, gdzie szukać odpowiedzi czy pewności w ważnym duchowo momencie – wówczas zwracamy się do kierownika duchowego. Kogoś, kto będzie umiał podsunąć odpowiednią lekturę, nauczy nas modlitwy, przybliży Pismo Święte, pomoże rozeznać intencje. Zarazem jest to ktoś, kto będzie milczał o sobie i o Tobie, ale pomoże Ci poznać lepiej Boga i zrozumieć Twoje duchowe doświadczenia. Kierownik duchowy nie jest ekspertem od naszych relacji z bliskimi, decyzji życiowych ani problemów z samym sobą. Jeśli jest osobą dojrzałą i uduchowioną, może mieć trafne intuicje (natchnienia) i wzbudzać zaufanie, ale nie
przypisujmy duchownemu omnipotencji. To wierzący, który na ścieżce wiary gotów jest Ci dyskretnie towarzyszyć.
 
Bywają sytuacje, kiedy jednak nawet najlepsze kierownictwo duchowe nie przynosi skutków. Dziać się tak może, gdy brakuje Ci umiejętności autorefleksji i rozumienia swoich emocji. Przeszkodą będzie również tendencja do budowania relacji, opartych na silnej zależności – brak zaufania sobie, zaniżone poczucie własnej wartości lub wręcz unieważnianie samej siebie. Równie trudne jest kierownictwo, gdy towarzyszy mu lęk przed Bogiem, pobożność silnie przesiąknięta myśleniem magicznym lub sztywna religijność, oparta jedynie na systemie moralnym. Nierzadko też u kierownika duchowego szukamy lekarstwa na problemy, których natura wcale nie jest duchowa. Chcemy „uzdrowić” relacje rodzące cierpienie, własną powracającą w różnych sytuacjach słabość czy uzależnienie, lęk, smutek, niezgodę na życie takie, jakie mamy – gniew, żal, złość. W takich sytuacjach warto najpierw zwrócić się o pomoc do psychoterapeuty. Z nim przyjrzeć się swojej psychice, emocjom, przekonaniom, schematom zachowań. To na ludzkiej naturze buduje łaska. Czasem, by móc wyruszyć w podróż duchową, najpierw trzeba wzmocnić właśnie ją.
 
Psychoterapia może rodzić obawy, lęk i opór. Na samą myśl, że trzeba będzie spojrzeć w oczy temu, co tak usilnie próbujemy na co dzień omijać, bo jest trudne, wielu osobom cierpnie skóra i ciemnieje w oczach. Wtedy modlitwa do Tego, który jest Prawdą, która wyzwala, może umacniać w decyzji o otwarciu się na zmianę. Ale samej zmiany nie dokona w Tobie nawet Bóg – dokonywanie jej samodzielnie jest najcenniejszym ludzkim doświadczeniem na tej ziemi.
 
Jeśli nie jest dla Ciebie pustym frazesem prawda o człowieku jako koronie Stworzenia, nie bój się żyć z berłem w dłoni, jak królowa. Odzyskiwaniu tej mocnej i wyprostowanej postawy, poczucia wartości i znaczenia, służy Twoja praca w gabinecie psychoterapeuty. Proces odzyskiwania wewnętrznej wolności i rozumienia swojej historii, który odbywa się w ramach psychoterapii, może być zarazem pierwszym krokiem na drodze do duchowej, dojrzałej relacji z Bogiem w przyszłości.
 

Powiązane artykuły

Nie zadowalaj się byle czym!

Nie zadowalaj się byle czym!

Czy moi rodzice muszą lubić mojego chłopaka?

Czy moi rodzice muszą lubić mojego chłopaka?

Wymaganie i dbanie od siebie
pixabay.com

Wymaganie i dbanie od siebie