Zakochanie i seks - czy warto?

Zakochanie i seks - czy warto?

...a jak spodobałaby Ci się odpowiedź, że nie warto? Taka myśl wydawała mi się kompletnie z kosmosu, kiedy sama miałam naście czy
dwadzieścia lat. Nie dziwi mnie, jeśli tak jest i z Tobą. Ale moje życie tak się ułożyło, że miałam szansę wytrwania z seksem do ślubu i przeżycia faktycznej, całościowej różnicy życia przed i po zawarciu małżeństwa.
 
Prowadzę wewnętrzny dialog ze sobą z tamtych czasów: widzę inne wybory, słyszę o innych doświadczeniach i obserwuję, jak bardzo rzadkie jest zachowanie dystansu i powściągliwości do chwili przysięgi małżeńskiej i ostatecznego zobowiązania. Zastanawiam się, czy to przypadek, że nam się udało? Czy też stoi za tym coś głębszego, co ludzkość przeczuwała przez stulecia? Przecież nawet, jeśli wielu parom się nie udawało, to zawsze uznawano wartość czystości przedmałżeńskiej. Dziś? Samo słowo „czystość” albo „cnota” brzmi jakby śmiesznie. Wartości? Wartością ma być dogadanie się partnerów i przyjemność. Do tego zabezpieczenie od niechcianej ciąży i chorób przenoszonych drogą płciową.
 
Czy to cała prawda o seksie? Nie, jedynie ułamek. Oprócz tego, na co się umówimy, istnieją jeszcze niezależne od nas, obiektywne konsekwencje. Jedne dla ciała (współcześnie te udało się w znacznej mierze skontrolować), inne dla ducha i dla psychiki dwojga osób (tych skontrolować ani przewidzieć się nie da). Badacze zauważyli trzy postawy młodzieży wobec seksu: wulgarną, hedonistyczną i świadomie powściągliwą. Nie sposób, żeby seks nie zmienił na zawsze Twojego życia i na zawsze nie zmienił uczuć, które są między Wami. To se ne vrati, jak mówią Czesi. Inicjacja oznacza przejście na inny level, natomiast niekoniecznie to znak dorosłości czy dojrzałości. Dlaczego tak jest?
 
Dlatego, że mało co wiąże tak, jak seks. Spotkałam się z opinią zupełnie niezaangażowanych religijnie osób w nastoletnich parach, że odkąd zaczęły – trudno im wykorzystać wspólny czas na inne aktywności. Jeśli związek się kończy, w nowym presja na seks również jest większa. Siła przeżyć seksualnych może stwarzać wrażenie porozumienia i cudowności wspólnego bycia, co jednak nie ma oparcia w faktach. Seks to bardzo silny klej – może połączyć coś, co do siebie nie pasuje. Czy dobrze jest zawęzić sobie perspektywę wtedy, gdy bezcenne jest sprawdzenie jakości wzajemnego nastawienia, wytrwałości i determinacji partnera, a z perspektywy kobiety zdolności do powściągnięcia pragnień u mężczyzny?
 
Odkąd temat różnicy płci stał się niepoprawny politycznie (to niedawno!), unika się mówienia o tym, że chłopak i dziewczyna inaczej przeżywają swoje zaangażowanie w seks. Zbywa się to sformułowaniem, że kobiety też miewają duży temperament i apetyt seksualny. Tymczasem – nie o to chodzi! Chodzi o relacyjność i emocjonalność przeżywania decyzji na współżycie. Wynikają z tego również zranienia, które mogą być bardzo głębokie, zwłaszcza, gdy to zaangażowanie – oddanie siebie (to nie przypadek, że tak to nazwano) – powtarza się w kolejnych i kolejnych związkach. A nabyte doświadczenia potrafią się odezwać wtedy, gdy chcemy o nich zapomnieć.
 
Ciekawe, że badania pokazują wyraźnie, że maksimum satysfakcji seksualnej kobiety osiągają w związkach małżeńskich, w kontekście wysokich wymagań wobec partnera: stałości, odpowiedzialności, wierności; cech, charakterystycznych dla seksualności opierającej się na wartościach, zwłaszcza religijnych. Osobiste, życiowe i relacyjne bezpieczeństwo pogłębia jakość przeżyć seksualnych. Seks daje najwięcej, gdy jest na właściwym miejscu – ważny, ale nie najważniejszy; w służbie sprawdzonej już miłości: jako jej wyraz i jako wsparcie dla niej.

Powiązane artykuły