Edyta Stein

W artykule o Karolinie Lanckorońskiej zadałam Ci pytanie: czy my – kobiety żyjące w różnych epokach, uwarunkowaniach historycznych i społecznych, mamy ze sobą coś wspólnego? Czy przekaz międzypokoleniowy jest dziś jeszcze ważny? Napisałam wtedy, że tak, bo przecież serce kobiety się nie zmienia. Każda z nas ma te same tęsknoty, potrzeby i dary, wyrażające się jednak w różnej formie, w zależności od kultury, w jakiej została wychowana. Dlatego zdecydowałam się napisać o Edycie Stein – świętej Benedykcie od Krzyża, kobiecie żyjącej w ubiegłym stuleciu, która wciąż ma wiele do zaoferowania, szczególnie młodym kobietom szukającym prawdy.

Młodość Edyty Stein

Przyszła na świat 12 października 1891 roku we Wrocławiu jako najmłodsza z jedenaściorga rodzeństwa. Czworo z nich już nie żyło, a ojciec osierocił pozostałe, gdy Edyta nie skończyła nawet dwóch lat. Jej matka musiała ciężko pracować w firmie handlu zbożem, aby utrzymać rodzinę. Nie miała więc zbyt wiele czasu, aby poświęcać go dzieciom, a mimo to nie zaniedbywała troski o rozwój ich osobowości. Widząc inteligencję i pęd do wiedzy najmłodszej córki, wysłała ją do gimnazjum. Po jego ukończeniu i zdaniu matury Edyta studiowała germanistykę oraz filozofię, na co pozwalał jej przenikliwy umysł. Już wtedy odchodziła coraz bardziej od tradycji żydowskich, w których została wychowana, choć szacunek do matki – pracowitej, oszczędnej, wielkodusznej pozostał w niej do końca życia. Po czterech latach studiów we Wrocławiu udała się do Getyngi. Tam została studentką i współpracownicą słynnego fenomenologa Husserla.

Kto szuka Prawdy, szuka Boga

Tam też spotkała ludzi, którzy fascynowali ją swoją postawą, życiem, wyznawaną przez siebie wiarą katolicką. Szczególny podziw budził w niej Max Scheler, konwertyta z judaizmu, zachwycony pięknem katolicyzmu. Było to dla niej pierwsze spotkanie z nieznanym dotąd światem, choć nie doprowadziło jeszcze do wiary. Edyta ciągle poszukiwała prawdy. Była to droga trudna, męcząca i bolesna, wymagająca odwagi, by porzucić dawne myślenie, przywiązania… Jednak kto szuka prawdy, szuka Boga będącego przecież samą Prawdą. Wielkim przeżyciem był dla Edyty widok prostej kobiety, która weszła do katedry we Frankfurcie, aby się pomodlić: „Było to coś nowego. Do synagogi i do kościołów, które odwiedzałam, przychodziło się tylko na nabożeństwa. Tu jednak przyszedł ktoś pośrodku codziennych zajęć do pustego kościoła jak na poufną rozmowę. Nigdy tego nie zapomniałam”. Wciąż jednak szukała, doświadczając własnej słabości, ograniczeń i niemocy. Ostatecznym momentem była lektura książki Życie św. Teresy z Avili napisane przez nią samą. Edyta przeczytała ją prawie jednym tchem, a po zakończeniu oświadczyła: „To jest prawda”. Znalazła więc to, czego szukała i to ją doprowadziło do pełnego oddania się Temu, który jako jedyny może wypełnić serce człowieka. Wstąpiła do karmelu. W swoim sercu – jak pisze – przyjęła okowy miłości. Miłość jest zawsze ofiarą, zawsze łączy się z jakąś formą cierpienia, bo każe obumierać naszemu egoizmowi:

Pozwól mi całkiem zapomnieć o moim małym „ja”, abym umarła dla siebie, a żyła tylko dla Ciebie.

Odważny wybór

Zostawić swoje plany, swoje marzenia, swoich bliskich… Patrzeć na ich łzy, bo przecież matce Edyty nie było łatwo rozstać się z córką, a jej siostra Elza, żegnając się z nią „wyglądała nagle jak stara kobieta”… Taka odwaga jest możliwa tylko dzięki Temu, któremu człowiek zawierzył i który jest samą miłością. Już wtedy Edyta wiedziała, że idzie wstawić się za  naród żydowski, a to wstawiennictwo będzie się wiązało z krzyżem. Została przecież s. Benedyktą od Krzyża: „Pobłogosławiona przez Krzyż”. I paradoksalnie w tym oddaniu siebie znalazła szczęście, znalazła spełnienie, znalazła WSZYSTKO. Aresztowana przez Gestapo w 1942 roku, powiedziała do s. Róży: „Idziemy za nasz naród”…. Ofiarowanie siebie, służba Bogu wymaga odwagi, bo wiąże się z krzyżem, ale paradoksalnie człowiek odnajduje w tym swoje prawdziwe „ja”, swoje spełnienie i swoje szczęście. Bo kto chce znaleźć swoje życie, musi je stracić.

Tagi związane z artykułem
, , ,
Napisane przez
Więcej od Agata Głażewska

Edyta Stein

W artykule o Karolinie Lanckorońskiej zadałam Ci pytanie: czy my – kobiety żyjące w różnych epokach,...
Czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.