Karolina Lanckorońska. Arystokratka, estetka i patriotka.

Karolina Lanckorońska na tarasie pałacu w Rozdole koło Stanisławowa, obecnie Ukraina, 1938 r., fot. AN PAN i PAU, sygn. KIII-150, j. 329

Mam zaszczyt pisywać artykuły na portal pieknadziewczyna.pl i długo zastanawiałam się nad tym, jaką myśl chciałabym przekazać wchodzącym w dorosłość dziewczętom. Czy jest coś, co łączy nas wszystkie, żyjące w różnych epokach i warunkach społecznych? Czy jest jakaś wartość wspólna dla kolejnych pokoleń kobiet? Spośród mnóstwa takich uniwersalnych wartości wybrałam odwagę. Obserwując współczesne kobiety i czytając o tych, które żyły przed nami, zauważam, że wiele z nich odznaczało się dzielnością. Miały odwagę mówienia prawdy, pójścia pod prąd, przyjęcia krytyki, a nawet odrzucenia. Były światełkiem dla tysiąca osób, które dzięki nim odważyły się wyjść ze skorupy lęku… Być może i Ciebie zainspirują, na co bardzo liczę.

Zacznę od Karoliny Lanckorońskiej, postaci wciąż mało znanej, a fascynującej. Żyła w latach 1898-2002. Pochodziła z arystokratycznego rodu. Była osobą wykształconą, uczyła się w gimnazjum w Wiedniu i tam też studiowała historię sztuki, którą następnie wykładała na uniwersytecie we Lwowie. W czasie II wojny światowej służyła m.in. w AK. Aresztowana przez Gestapo potrafiła zachować godność i spokój, co bardzo mi w niej imponuje. Nie wpadła w panikę, nie poniżała się, by ratować swoje życie. Wręcz przeciwnie – od początku była gotowa na śmierć, choć jakiś wewnętrzny głos podpowiadał jej, że jeszcze nie teraz: „Nie zanudzaj Pana Boga. On wcale jeszcze na ciebie nie reflektuje. On całkiem czego innego chce od ciebie. Pilnuj się, aby ci się charakter nie rozlazł w tej niewoli, a nie wybieraj się na tamten świat, bo będziesz żyła”. Zacytowane zdania pochodzą ze „Wspomnień wojennych” Karoliny, które bardzo polecam. Czytając je, zadawałam sobie pytanie, co było źródłem tak wielkiej wewnętrznej siły autorki. Na pewno ukształtowany charakter: silny, zdrowy moralnie, który nie pozwalał na to, by nawet w tak ekstremalnej sytuacji, w jakiej się znalazła, kłamać czy tchórzyć, bo jak pisze – musiałaby stracić szacunek do siebie. To jej pozwalało zachować godność, budzącą zdumienie nawet u przesłuchującego ją Niemca. Kiedy oznajmił jej, że pojedzie do obozu koncentracyjnego, zapytała ze spokojem: „Kiedy?” To go rozwścieczyło i zaczął krzyczeć: „Co? Jeszcze! Jeszcze pani ma odwagę?” Karolina, roześmiawszy się, odparła: „A cóż innego mi pozostaje? Chcę wiedzieć, kiedy jadę”.

Poza tym, co bardzo ważne, Lanckorońska to człowiek sztuki, orędowniczka piękna, a ono pozwala przetrwać trudne chwile. Karolina zamknięta przez siedem dni w ciemnicy, pozbawiona kontaktów z ludźmi i bez dostępu do światła, wynalazła – jak pisze – „przyjemny sposób spędzania dnia”, przenosząc się wyobraźnią do jednej z wielkich galerii europejskich i oglądając w myśli obrazy. Ta miłośniczka Michała Anioła i wielu innych z wielkim przekonaniem napisała: „Kto chce być wychowawcą narodu, musi dążyć do udostępnienia mu dzieł geniuszów, bo tylko ten, kto je zna choć w części, wie, czym jest życie prawdziwe”. Myślę, że właśnie sztuka pomagała nie stracić wiary w istnienie piękniejszego, bogatszego świata, a przez to nie poddać się. Karolina nie wierzyła, że ostatnie słowo będzie należało do tego co złe, nie wierzyła nawet przez moment w zwycięstwo zła. To jej pomagało żyć odważnie.

Zachęcam cię więc do kształtowania charakteru, do podnoszenia sobie poprzeczki, do poznawania wielkich dzieł kultury i sztuki. Zobaczysz że to naprawdę fascynujące.

Na koniec chcę jeszcze napisać o tym, że Lanckorońska była dumna z polskości, co również dawało jej wewnętrzną siłę. W obozie w Ravensbruck spotkała 10-letnią Jankę, aresztowaną za udział w konspiracji. Karolina tak o niej pisze: „To dziecko bezustannie, zamiast wypierać się wszystkiego, powtarzało, że wie, ale nie powie, bo jest Polką”. Ponoć Niemcy nie ukrywali podziwu dla Polek, które do obozu – jako jedyne – wchodziły z głową do góry i miną po prostu wesołą, a przed egzekucją nie pozwalały sobie na zawiązanie oczu.

Na koniec jeszcze raz polecam Ci lekturę „Wspomnień wojennych” Karoliny Lanckorońskiej, która i dziś może nas wiele nauczyć. I razem z nią zachęcam: żyj odważnie!

 

Drogi Czytelniku! Dziękujemy, że do nas zaglądasz:) Pomóż nam rozwijać to dzieło.

Wspieram

 

 

Napisane przez
Więcej od Agata Głażewska

Nie niszcz swej wrażliwości

Czasem mam wrażenie, że żyjemy w świecie, w którym nikogo nie obchodzi, jakie naprawdę jesteśmy. Stąd może...
Czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.