Wielki Post last minute: okazja

Przyznaję się, w tym roku Wielki Post przeciekł mi przez palce. Nawet wielkopostne postanowienie miałam wyjątkowo mało konkretne. Mimo to, bardzo chciałabym się dobrze przygotować do Świąt, i przeżyć ten czas „z pożytkiem doczesnym i wiecznym”. Trochę późno się zorientowałam, to fakt. Ale przecież lepiej późno niż wcale. Dlatego też to pierwsze, nazwijmy to rozważanie, z moich mini-last-minute rekolekcji, będzie dotyczyło właśnie okazji, miłosierdzia i załapywania się na ostatnią chwilę.

Dobry łotr

Weźmy na przykład takiego dobrego łotra. Apokryfy mówią, że nazywał się Dyzma, prowadził zajazd i zbójecki tryb życia, kradł na potęgę i obrabował nawet samą córkę Kajfasza. Przestępca, skazany na śmierć, no nieciekawie, prawda? A tu proszę, taki człowiek został pierwszym chrześcijańskim świętym. Siedzi sobie teraz w Niebie razem z Maryją, Mojżeszem, Abrahamem, Tomaszem z Akwinu i resztą. Da się? Po ludzku wydaje się to nieco niesprawiedliwe, no bo jak to tak. Złodziej, który za chwilę umrze, ma czelność prosić skatowanego, konającego Jezusa, żeby załatwił mu miejscówkę w Królestwie Niebieskim. Co za tupet! I co za wiara! Należy pamiętać, że to nie był taki zupełny spontan, bez przygotowania. Nasz łotr był świadomy swoich grzechów [„(…) Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki (…)”] a więc można przyjąć, że jakiś rachunek sumienia zrobił, i że żałował. Był w trakcie pokornego poddawania się karze. Podsumowując, złodziej Dyzma nie wypada tak źle. Wykorzystał okazję. Nie przegapił szansy na nawrócenie.

Miłość.

Pewne rzeczy mają to do siebie, że zdarzają się nagle i niespodziewanie. To tak jak z miłością. Czy para która poznała się w wieku, załóżmy, 18 lat, jest lepsza niż para która poznała się, mając lat 35? A co ze staruszkami, którzy też się przecież jeszcze zakochują? Miłość to miłość, czas jest tu bez znaczenia. A przecież Bóg jest Miłością. On nie przejmuje się takimi ludzkimi drobiazgami, dla Niego najważniejszy jest ten mały, głupiutki człowieczek, który nareszcie przejrzał na oczy. Co z tego, że późno. Grunt, że zdążył! Na pewno znacie piosenkę Abby „Mamma mia”. Wiecie o czym jest? Właśnie o przebaczaniu. O miłości tak wielkiej, że po prostu nie może długo trzymać urazy. „Podmiot liryczny” wie, że powinien się gniewać, że należałoby nawet zakończyć ten związek. Ale „one more look and I forget everything”*. I podobnie to działa z Bogiem. Oj, grzeszymy, robimy różne świństwa, jesteśmy okropni. Ale wystarczy, że naprawdę zrozumiemy, że to było złe, że przyjdziemy, obiecamy poprawę, i ”Mamma mia, here I go again, my, my, how can I resist you?”**- powie Bóg. Jak to dobrze, że Jego miłość jest tak ogromna, że nigdy, przenigdy się nie wyczerpie, a przebaczanie nigdy nie znudzi. Bo niestety, ale ta sytuacja powtarza się stanowczo zbyt często. Na szczęście miłosierdzie jest jednym z dwóch najważniejszych przymiotów Boga (drugim jest sprawiedliwość… ale o tym w następnym, nazwijmy to, „odcinku”).

Szansa.

A więc: ciągle jest dla nas nadzieja! Szansa na kolejny krok do przodu, na nawrócenie, na Niebo! Wystarczy tylko zacząć, nieważne, że może na ostatni moment, ważne, że szczerze, z pokorą i z zapałem. Bo Bóg ciągle czeka. I myślę, że mógłby nawet sobie podśpiewywać „My, my, just how much I’ve missed you”***.

*- Jedno spojrzenie i zapominam o wszystkim

**- O matko, znowu to samo. Jejku, jak mam Ci się oprzeć

***- Jejku, bardzo za tobą tęsknię

Tagi związane z artykułem
, , , ,
Napisane przez
Więcej od Ola Skórka

Wielki Post last minute: silent mode

To, że Wielki Tydzień różni się od zwykłych dni, nie ulega wątpliwości. Jest wtedy pełno...
Czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.